niedziela, 25 września 2011

Pieczemy, pieczemy...

Królowa Matka, jako (nieprawda) Bogini Domowego Ogniska sporządziła ciasto - łatwiutkie, ucierane - i, ucierając, nostalgicznie wspominała zdanie-przebój, które przy okazji sprzątania Potomków po robieniu ciasta poprzednim razem (czytaj - wylizywaniu naczyń) wypowiedział Pan Małżonek do Potomka Młodszego.

- Kacper - rzekł mianowicie Pan Małżonek, - jak nie przestaniesz łobuzować, tatuś nie pozwoli ci wylizać pałki!

Jak to jednak dobrze, że Królowa Matka wraz z Rodziną nie mieszka w jednym z krajów skandynawskich, gdzie za upowszechnienie podobnego zdania groziłaby wizyta pracowników pomocy społecznej i zabranie Potomków do Rodzin, które lepiej zadbałyby o ich moralny i intelektualny poziom!

(A teraz Królowa Matka idzie się gdzieś ukryć, bo jak Pan Małżonek odkryje, że jest kompromitowany na blogach, nawet ciasto, o...



... jako ofiara przebłagalna może nie pomóc...)

4 komentarze:

  1. Jak mogę wylizać foremkę :)
    Po cieście :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdechłam. ómarłam. I się turlam, turlam, turlam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kobietę Przy Nadziei rozbawić - zasługę wielką mieć będziesz :D.

    OdpowiedzUsuń
  4. Panowie właśnie z trwogą w oczach zaglądnęli do mojej pieczary:))) Usłyszeli mój śmiech wywołany wizją Pana Małżonka i rzeczonej pałki:))))

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.