niedziela, 28 kwietnia 2024

"Słodkich snów. Wszyscy macie źle w głowach, tom 4" Martyna Pawłowska-Dymek

Zabierając się za lekturę każdego kolejnego tomu serii "Wszyscy mamy źle w głowach" odkrywam, że, o rany, ja się naprawdę stęskniłam za bohaterami! Są to bohaterowie nastoletni i kompletnie nic mnie w sumie nie powinno z nimi łączyć (jestem wszak raczej modelem na Matkę Nastoletniego Bohatera Powieści niż na Bohaterkę Powieści), a tu proszę! Cóż za zaskoczenie :).

Cóż za miłe zaskoczenie!

(Chociaż, co będę ściemniać, na etapie tomu czwartego nie jest to aż takie zaskoczenie, jak można by przypuszczać :)).
 

 

Z olbrzymią przyjemnością wróciłam do klasy II B krakowskiego liceum, i z nie mniejszą przyjemnością towarzyszyłam młodym bohaterom w ich zmaganiach - z życiem, ze szkołą, ze sobą, z młodzieńczymi rozterkami, pierwszymi uczuciami i rozczarowaniami... Jak dobrze było znowu się z nimi spotkać, poznać ich kolejne sekrety i być świadkiem licznych - czasem zaskakujących, czasem kompletnie nieoczekiwanych - zmian i często trudnych decyzji.

Jakkolwiek wspólna historia Kaśki i Jakuba nabiera tempa, nie tylko oni w tej części zasługują na uwagę. Niezmiennie za olbrzymią zaletę serii uznaję to, że każdy z bohaterów (a jest ich sporo! I ciągle zdarza mi się pomylić Juliana z Filipem...) ma coś do pokazania, ma swoją historię do opowiedzenia i swój problem do przemyślenia.

Wydaje mi się, że w tym tomie dzieje się najwięcej, chwilami akcja pędzi na łeb, na szyję, wykreowane przez autorkę obrazy po prostu migają przed oczami... Pojawia się sporo nowych wątków, zostaje postawione kilka nowych pytań, niektóre sytuacji się wyjaśniają, niektóre komplikują jeszcze bardziej, zaś nastoletni bohaterowie muszą zmierzyć się z czasem zupełnie nie nastoletnimi  problemami. A radzą sobie z nimi na swój sposób, mniej lub bardziej skutecznie - czasem dobrze, czasem tak sobie, a czasem nie radzą sobie wcale. A czasem radzą sobie tak źle, że czytelnik ma ochotę na przemian łapać się za głowę i chwytać młodego bohatera za ramiona, żeby nim mocno potrząsnąć. W końcu przecież ci bohaterowie to dzieciaki (choć czasem zachowują się niebywale dojrzale), nastolatki, które nie zawsze mają narzędzia dla rozwiązania swoich problemów, i które nie zawsze mają wsparcie od dorosłych.

Po lekturze czwartego tomu mogę to powiedzieć już na pewno - to jest moja ulubiona seria powieści o młodzieży. Nieistotne, czy i do jakiego stopnia jestem targetem. Im dłużej ją czytam, tym bardziej się o tym przekonuję. A już czwarty tom - w którym po trzech częściach, w których akcja rozwijała się stopniowo, i stopniowo narastało napięcie, wszystko musiało eksplodować i w relacji między Kaśką i Różą, i Kaśką i Jakubem, i Adamem... i co prawda niby eksplodowało, niby gruchnęło, niby sporo zostało wyjaśnione, a atmosfera oczyszczona, ale już widać, że kolejne problemy zbierają się i narastają, aż wszystko dygocze wewnętrznie - to jest naprawdę świetny tom. I chociaż części bohaterów został w jego finale podarowany happy end, kobieca intuicja mówi mi, że to taka cisza przed burzą.

Ja tam żadna wyrocznia i żadna znawczyni, ale napiszę to i tak - moim zdaniem w polskiej literaturze ostatnich lat są dwa naprawdę doskonałe przedstawienia bardzo realistycznych, a przy tym... zwykłych (w najlepszym tego słowa znaczeniu) licealistów, o których dorosłym świetnie się czyta, a z którymi młodzież może się zidentyfikować lub chociaż ich zrozumieć - i to jest jedno z nich.

Nadal - jak w moich poprzednich recenzjach - podkreślam z mocą, że ten cykl bezwzględnie wymaga czytania w kolejności.

I nadal podkreślam z mocą, że wart jest czytania.

Mam taki plan, że jak już będę miała całość serii i będą wakacje, to siądę sobie pod drzewkiem w ogrodzie i przeczytam całość. Od deski do deski. Bez przerw.

Tak, tak właśnie zrobię.

2 komentarze:

  1. Och, wzruszenie, ogromne wzruszenie!
    Wzruszyłam się zresztą, gdy tylko zaczęłam czytać (Ty już wiesz, czemu 😘), a pod koniec to już totalnie!
    Co do happy endu... Nic nie mówię, nic nie mówię. Ale cisza przed burzą to dobre określenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś tak mi się wydawało 😆.

      I to ja dziękuję za wyśmienitą lekturę i za emocje ❤️!

      Usuń