Potomek Starszy (rozpromieniając się jak iście wiosenne słoneczko) - No, super było! Każdy nauczyciel omawiał swoje trudniejsze przypadki, a jeden facet to dwie godziny mówił, bo ma problematyczną klasę, w której występuje przemoc rówieśnicza, i ona się przejawia tym, że w jego klasie jest taki chłopak, który się regularnie spóźnia, bo sobie układa włosy, a jego dziewczyna go po głowie gładzi i mu burzy fryzurę. I nic z tym nie można zrobić, bo ona odmawia nie okazywania mu uczuć. A z jego spóźnieniami też nic nie można zrobić, no bo on sobie codziennie robi ten fryz, i jego rodzice nic na to nie mogą poradzić, bo właściwie co by mieli, zwłaszcza, że poza tym to on jest dobre dziecko...
Królowa Matka (milczy, gdyż ją zatkało, a ponadto notatki do wpisu na blogunia same się nie zrobią).
Potomek Starszy (nabiera rozpędu) - ...i masy rzeczy się można nauczyć, wiesz, ich rodzice są już z tego bardziej świadomego pokolenia, blokują dzieciom dostęp do różnych stron w internecie, zwłaszcza tych z treściami dla dorosłych, ty wiesz, jak one zmyślnie potrafią to obejść?! (rozjaśniony jak supernova, i to jedna z tych, których rozbłysk widoczny jest nawet w dzień). W ogóle bosko było, ludzie tego serio nie lubią? Było o seksie, o przemocy, o dragach, o pornografii i (jaśniejąc tak, że dowolnej mocy supernowa przy nim to zaledwie wątła, resztką sił pełgająca łojowa świeca) BYŁY CIASTA!
Słowem, jeśli chodzi o pracę w szkolnictwie...
To Potomek Starszy poleca.
No prosz! Jaka szumna kariera - a ten to Potomek nie miał iść na malarstwo czy inne szmergle nadobnie artystowskie?
OdpowiedzUsuńNa przemoc uczniowską za pomocą układania i burzenia fryzów nie mam sów... chyba że to wszystko dyskretnie się odbywa i nie przeszkadza w lekcji? :-D
Zresztą dobrze Potomek gada, siorbaty mu polać, bez ciasta to w ogóle nie jest nic warta żadna szkoła. Musk potrzebuje glukozzy (dlatego okularnicy zawsze jakieś szmecken muszą do czytania mieć). Na nordyckich pustkowiach, gdzie surowy wiatr zawiewa groby dziewic tarczowych, to w liceach przyjęte jest, że n.p. co piątek kolejny uczeń piecze ciasta z dwie blaszki i przynosi, zwłaszcza na lekcje podwójne, wtedy czas szybciej mija i hygge jest zwielokrotniona. Drożdżowych nie znają bo w tym zimnie i ciemnościach polarnych nie urosno, za to kokosowe tłóściutkie a owszem
To jest doskonała koncepcja, z tymi ciastami! Podsunę ją Potomkowi, jak już będzie Poważnie Pracował, a nie tylko Odbywał Praktyki :).
OdpowiedzUsuńArtystowskiego szmergla posiada nadal, ale na studia poszedł w innym kierunku, co zresztą niczego nie przesądza, jak wiemy my, osoby Życiowo Doświadczone :D.
Ale dlaczego osoby, a nie Osoby?
OdpowiedzUsuńMnie się wydaje, że większość ludzi wykonuje pracę inną niż wyuczoną. Ale może to w mojej bańce tak jest?
A Potomek jest tak cudownie optymistyczny...Zawsze znajdzie jasną stronę mocy... To jest talent, który staram się rozwijać u siebie. Nie zawsze mi wychodzi.
A ci Skandynawowie; że nie wpadli na pomysł trzymania ciasta drożdżowego w saunie... Niekreatywni jacyś...
Nooo, pani, ciasto to podstawa! Dobry początek! Wszystkiego naj Potomkowi ! Chomik
OdpowiedzUsuń