poniedziałek, 26 października 2020

***********

No wiec było tak.

Byłam, Państwo rozumieją, wychowywana na ekstremalnie grzeczną dziewczynkę. Rączki na kolanach, oczka spuszczone, nie  odzywamy się, gdy dorośli rozmawiają, proszę, przepraszam, ależ nic nie szkodzi, te rzeczy. Gdy pewnego razu, będąc panienką w wieku maturalnym, rzekłam byłam od serca: "Cholera jasna!", mój świętej pamięci Tatuś najpierw się był zatchnął, a potem rzekł z oczętami jak spodki: "Aniu! Kulturalna dziewczyna tak nie mówi!!!". Popularnego polskiego przecinka, wiecie, tego, co się zaczyna na "k", a kończy na "a" użyłam pierwszy raz w życiu jako osoba mocno pełnoletnia, po studiach byłam, i aż mi się głos z wrażenia nad własną zuchwałością załamał. Mawiam z posępną rezygnacją, że kląć się nauczyłam dopiero, gdy zostałam mamusią, bo może Państwu tego nikt dotąd nie powiedział, ale przeciętna matka nader często staje przed wyborem - albo se zaklnie, ale tak z głębi duszy, albo dokona morderstwa, niewykluczone, że ze szczególnym okrucieństwem. Tym niemniej, nawet jako wielodzietna patologia nie nadużywałam.
 
Tak było. Nie zmyślam.

Ale już nie jest.
 
I spieszę wyjaśnić, dlaczego nie jest.
 
Otóż miedzy innymi dlatego nie jest.
 


Otóż, gdy już "Trybunał Konstytucyjny" podpisał wyrok na tysiące polskich kobiet, gdy rząd zrobił z nas inkubatory, przedmiot, który ma służyć tylko do rozrodu, i który poza tym nie jest wiele (a wręcz nic nie jest) wart, po tym, jak część moich koleżanek, przyjaciółek i znajomych właśnie  świadomie zrezygnowała z macierzyństwa, po tym, jak zaczęłam się - znowu, ZNOWU - bać, bo już to przerabiałam, już wiem, że lekarze potrafią unikać twojego wzroku i bąkać coś pod nosem, a ty wiesz, że jest źle, albo może być źle, i nikt ci nie pomoże, nikt o tobie nie myśli, inkubatorku, w końcu nie będziesz ty, to będzie inny, wchodzi Krzyś Bosak, cały na biało, i mówi TO.
 
I wówczas dociera do mnie jeden, prosty fakt.
 
Że grzeczna to ja już, kurwa, byłam.

Jak widzę tę ludzkie... no, nie, nie przesadzajmy w komplementach - te spierdoliny, te żałosne chujki,  te śmieci, które są w stanie powiedzieć matkom skazanych na śmierć dzieci, że luz i spoko, bo medycyna rozwinęła się już tak bardzo, że ich dzieci umrą co prawda, ale bez bólu, to upewniam Państwa, że nie jestem zirytowana. Zdenerwowana nie jestem, nie jestem zaniepokojona i nie przeżywam intensywnego wzburzenia.
 
Nie.

Jestem wkurwiona.
 
Nareszcie, po wielu, wielu latach bycia grzeczną dziewczynką,  znoszenia z uśmiechem pouczania mentorskim tonem, protekcjonalnego mansplainingu, lekceważenia moich uczuć, infantylizowania  przeżyć, nazywania walki o nasze życie i zdrowie "tematem zastępczym" jestem potężnie, do płachty przed oczami, do piany na ustach, wkurwiona.

Idź, skurwielu jeden z drugim, do Szpitala Bielańskiego, popatrz w oczy kobietom, którym odwołano planowane zabiegi i powiedz im, że płód, który noszą, a któremu nie rozwinęła się głowa, że dziecko, które nie ma płuc, więc nie zaczerpnie pierwszego oddechu, tylko po odcięciu pępowiny po prostu się udusi, albo takie, które nie ma nerek, powiedz, że one się muszą urodzić. Powiedz tej, której dziecku można byłoby co prawda zoperować w łonie serce, ale niestety, nie ma już w tym kraju oddziału, który się tym zajmował, więc, sorry, no peszek taki, na szczęście - i niech jej to będzie pociechą - żadna inna nie będzie już tego przeżywać, bo badań prenatalnych nie będzie, już teraz lekarze boją się na nie kierować, a będzie tylko gorzej.

Albo, wiesz, może lepiej nie będę cię zachęcać. Bo gotów jesteś to zrobić. Przecież gdybym wdepnęła w psie gówno, na które ktoś zwymiotował, i gdybym tak ufajdane obuwie postawiła w jakimś wilgotnym, ciepłym miejscu to to, co by się na tym gównie rozwinęło miałoby skomplikowany system etyczny i empatię na poziomie olimpijskim w porównaniu z tobą. Ty bezlitosny, pozbawiony współczucia, tępy jak kilo produkowanych w PRL z odrzutów gwoździ gnoju.
 
Dodam ponadto, że jak jeszcze raz przeczytam zdanie "popieram protesty, ale po co te wulgaryzmy!", to chyba się pochoruję. A wręcz sobie rzygnę. "Jak tak można, żeby kobiety!!!". No, rzeczywiście, jak tak można. Jak "typ agresywnej, wulgarnej kurewki" to męski, prosty język, jak dorodna i wygolona na łyso tkanka narodu ryczy na całe miasto "jebać pedała!" i nazywa oponentki "lewackimi kurwami", to kochani rządzący ani pisną, wrażliwi na piękno językowi esteci siedzą jak myszki, a i, zdarza się, ten i ów biskup pobłogosławi. Ale jak my na pełnym, eksplodującym po latach wkurwie zakrzykniemy: "wypierdalać" to wzmożenie moralne level expert, "no przecież dyskutować trzeba kulturalnie" oraz  "jak tak można!". Jak ktoś mówi  merytorycznie o fazach rozwoju płodu, to "morderca dzieci" i "nie życzę sobie, by o człowieku mówić płód, jak o jakimś psie", a teraz nagle "jak można tak wulgarnie, zamiast konstruktywnej rozmowy". No więc, tu zaskoczenie stulecia, można. Nie, żebym jakoś specjalnie czuła się w obowiązku wyjaśniać rzecz oburzonym purystom troszczącym się o piękno polszczyzny i subtelność kobiet,  bo mam tych purystów w dupie tak głęboko, że najstaranniej wykonana kolonoskopia nie natrafiłaby na ich ślad, ale, no wiecie. Trzeba było nas nie wkurwiać (wersja specjalnie dla purystów - nie doprowadzać do desperacji).

I jeszcze, rzecz jasna: "Ale pisanie po murach kościołów to już przesada".

No, ba. Twojej matce, żonie, przyjaciółce ktoś wpycha łapska do macicy, twoje znajome i koleżanki ktoś traktuje jak osoby ubezwłasnowolnione, do których nie można mieć cienia zaufania, że podejmą samodzielnie decyzję, więc trzeba podjąć ją za nie,  ktoś decyduje o życiu i zdrowiu twojej siostry, kuzynki, sąsiadki, i bardzo to jest oburzające, oczywiście, ale te NAPISY NA MURACH, fi donc!

No i zapomniałabym o: "Ale jak matka może usprawiedliwiać!!!". 

Właśnie dlatego, że matka, pozbawiony wyobraźni ćwoku. Właśnie dlatego, że wie, jak to jest, siedzieć godzinami przy inkubatorze, iść przez długi, długi korytarz codziennie na uginających się nogach z myślą "Żyje? Nie żyje? Czy przyszliby obudzić mnie, gdyby umarł w nocy? Czy zastanę po prostu pusty inkubator?", a potem rehabilitować, rehabilitować i robić setki badań, a przy każdym dusza na ramieniu, co wykażą. Czy rozwiną się nerki? Czy płuca nadgonią? A oczy? A mózg?

Dlatego, że przechodziła przez badania prenatalne, a lekarze, długo unikając jej wzroku, badali, mierzyli, i znów badali. I ani przez chwilę nie rozważała aborcji, ale chciała wiedzieć. WIEDZIEĆ, rozumiesz to, żałosny palancie? Umierała ze strachu, ale chciała wiedzieć - i wtedy jeszcze wiedzieć miała prawo.

I jeszcze dlatego, że jak sobie próbuje wyobrazić, że rodzi dziecko z zespołem kociego krzyku to jej się wyobraźnia kończy, i nie jest to przenośnia. Naprawdę włącza jej się w mózgu taka lampka, zatrzaskuje bramka, z napisem :NIE WCHODŹ!!!", i nie wchodzi, bo się boi, że mogłaby tego nie znieść. Nie masz takiej wyobraźni? Trochę ci zazdroszczę. Ale bardziej współczuję.

Ale to właśnie dlatego.

Także dlatego.

I z powodu posiadania nadzwyczaj wrażliwej wyobraźni nie napiszę "***** PiS", bo nie mogę wyobrazić sobie nikogo ani niczego, kto mógłby oddawać się tej odrażającej czynności choćby i dla dobra ogółu (że już nie wspomnę, że nie ma na tym świecie  nikogo i niczego, komu - i czemu - życzyłabym tak źle).

Za to za Danutą Kuroń powiem -  Wypierdalać! to nie wulgaryzm tylko program polityczny.

Który całym sercem popieram. 

Dokładnie taki.

 I dokładnie tymi słowy wyrażony.

57 komentarzy:

  1. Mnie to zdziwiło jakim delikatnym narodem się okazalismy nagle i niespodziewanie. Do tych pór tym wrażliwym nie przeszkadzał nader oryginalny język pani obecnej sędzi TK. Takim np pieszczotliwym słowem "spierdalaj" zwróciła się do reportera na korytarzu sejmowym. Wtedy wrazliwcy nie byli oburzeni, a raczej rozbawieni. Ale chyba rozumiem tych wrazliwcow. Jak się skupią na opakowaniu to nie muszą zaglądać do środka. Mi dzisiaj jeden Pan napisał, że zasmradzam swoimi komentarzami profil przemyski. A nie użyłam ani jednego brzydkiego słowa . Panu obrazonemu słownictwem na banerze napisałam, że mnie obrażają zmanipulowane obrazki na banerach tzw obrońców życia. Nie będę przytaczac słów odwetu. Poza tym czas delikatnych kobietek się skończył . Tak więc sie przyłączam I bardzo ładnie proszę "wypierdalac". Pozdrowienia że stryszku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, niesamowite to jest, wzmożenie emocjonalne tych szaleńczo oburzonych na "brzydkie słowa", którym kompletnie te same - i gorsze - słowa dotąd nie przeszkadzały. No, ale, wiesz - JAK KOBIETA MOŻE.

      Cieszę się, że wreszcie może!

      Ściskam Cię mocno.

      Usuń
  2. Ja przepraszam, ale muszę.
    Kocham Cię.
    ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie przepraszaj za wyznawanie miłości :)!

      Nawzajem <3.

      Usuń
  3. Biję brawo - nic więcej dodać nie umiem <3

    OdpowiedzUsuń
  4. O,jaki piękny wpis.Rany, co się porobiło!

    Chomik

    OdpowiedzUsuń
  5. Lepiej się tego nie da ująć❤

    OdpowiedzUsuń
  6. Nas można wyzywać od morderczyń, od komuchów, dzieci esbeków, o naszych protestach pisać "histeryczny skowyt lewaków". Kiedy w kościołach szaleją narodowcy, kiedy ksiądz z ambony agituje za PiSem, kiedy o nas lub naszych przyjaciołach mówi się "to nie ludzie" - to wszystko jest OK!
    Jeśli my uzbroimy się w hasło "wypierdalać", kiedy wejdziemy na mszę z transparentem przeciwko zaostrzeniu ustawy - Ziobro zamierza nas pociągnąć do odpowiedzialności karnej.
    No to ja skwituję teraz:
    CHUJ WAM W DUPĘ PIERDOLONE KUTASY, UMIERAJCIE W BÓLACH I SZCZEŹNIJCIE W PIEKLE.
    Czas grzeczności się skończył!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DOKŁADNIE TAK. Jestem tak wściekła, że nie mam słów dosłownie (ten słowotok powyżej to jest NIC po prostu), więc podpisuję się pod twoimi.

      Usuń
  7. Och, zaiste - nareszcie mamy oczekiwaną od kilku lat rewolucję. Pseudo-rząd niszczący po kolei wszystkie sektory, dehumanizujący, depczący ludzi wszelkich stanów, odradzający w Polsce faszyzm, tworzący powtórkę z PRL połączone z kato-ISIS, obalający konstytucję, likwidujący trójpodział władzy, popierający pedofilię, przemoc domową, hodowanie dziewczynek na bezbronne ofiary gwałtów, skłócający nas na wszelkie sposoby, żebyśmy nie potrafili się zorganizować i obronić przed odebraniem nam wolności, godności, bezpieczeństwa - przegiął na tyle, że ludzie tłumnie wychodzą na ulicę. TO są granice tego, jak daliśmy się upodlić przez tych kilka lat. Ufff, czyli przekroczyli granice, kiedy znów potrafimy zjednoczyć się przeciw reżimowy, przeciw okupantowi! Wiadomo było, że w końcu wkurwią nas tak, że będzie wielka, ogólnokrajowa rewolucja, to była tylko kwestia, co będzie tą ostatnią kroplą przepełniającą czarę goryczy. Czyli jeszcze wolna Polska, solidarna nie zginęła. Serce rośnie, może przepędzimy szkodników, a potem ich osądzimy za ich zbrodnie.
    Noemi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem pewna, czy całkowicie podzielam Twój optymizm, ale jestem pewna, że oto patrzymy, jak ta cała budowla zaczyna się kruszyć. Nie wiem, kiedy upadnie, ale już wierzę, że kiedyś upadnie na pewno.

      Usuń
  8. Wspaniały wpis, Królowo.
    Grzecznie już było. Pora na zmiany.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach jak trzymają krzyże i wrzeszczą żeby jebać pedałów to nikomu nawet powieka nie drgnie na profanację języka, ale jak kobieta w furii i strachu o własne życie im w końcu wygarnie to delikatni jako te lelije białe, wrażliwi jak osiki drżące na brzegu stawu i głęboko zgorszeni.

    Pamiętam jak odbierałam kiedyś córkę ze szkoły i usłyszałam że wdała się w bójkę. Widziałam że jest cała i zdrowa więc ze spokojem czekałam na rozwój sytuacji i dowiedziałam się że wdała się raczej w samoobronę, kiedy jedna z koleżanek uznała że może ją uderzyć. Na podsumowanie sytuacji już po przeprosinach winowajczyni nauczycielka zwróciła się do obu słowami "nie róbcie tego więcej dziewczynki this is SUCH AN UNLADYLIKE THING TO DO. ~@#!$!%#!@ Trochę tchu zbrakło, ale wracając do domu z pełną premedytacją zdemoralizowałam własne dziecko tłumacząc że do samoobrony zawsze ma prawo, choćby nie wiem ilu ćwoków jej mówiło że to nie przystoi damie. Tresura ma się dobrze i to jest takie smutne dodatkowo. Bardzo Królowej dziękuję za ten post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, jakaś magia, narodowcy wrzeszczący o czerwonej hołocie to patriotycznie wzmożeni prawdziwi Polacy, używający prawa do wolnej wypowiedzi. W zupełnym przeciwieństwie do tych wulgarnych kobiet, które nie umieją konstruktywnie rozmawiać.

      Tak, tresura trzyma się nieźle. Ale, mam nadzieję, coraz gorzej, skoro NAWET JA zaklęłam publicznie :D.

      I bardzo proszę.

      Usuń
  10. Ja klne. Jak szewc, od lat. Zaczelo sie to tak ze dwadziescia lat temu, a dobijam teraz polwiecza, wiec i tak wychodzi mi, ze wiekszosc zycia przezylam niemal bezwulgarnie. Zycie samo to na mnie wymusilo. no ale jakos z tym latwiej, no wiecie, w pewnych sytuacjach biez wodki nie razbieriosz. No i teraz, przyznam szczerze, w obecnej sytuacji przeklenstwa uwiezly mi w gardle, tzn. nie umiem znalezc takiego, ktore trafnie podsumowaloby to wszystko. Nie potrafie sie jednoznacznie opowiedziec ani za aborcja, ani przeciwko niej, bo jest to zagadnienie tak potwornie trudne, ze kazda kobieta powinna je rozsadzic w swoim wlasnym sumieniu i nikt nie ma prawa do niczego jej przekonywac. Ale jestem tez zwolenniczka wybierania mniejszego zla, wiec dlaczego do kurwy nedzy skazuje sie nasze corki i wnuczki na cos takiego?? Nie wiem, co moge jeszcze napisac, w tym temacie uslyszalam i przeczytalam juz tak wiele, ze nie mam juz sily ani ochoty powielac tego, co juz ktos wczesniej powiedzial. Jeszcze mam tylko nadzieje, ze cos uda sie wskorac, predzej czy pozniej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem to "utknięcie", nawet pomyślałam, że mój tata miał rację, bo jak mówiłam dotąd tylko "cholera" to takie "wypierdalaj" ma w moich ustach pewną siłę.

      Natomiast wiem, że jestem za dostępem do aborcji bez ograniczeń do 12 tygodnia, bo ufam kobietom. W znacznie cięższych czasach i z aborcją dostępną od ręki rodziły (pokolenie wyżu lat 80-tych się kłania), BO CHCIAŁY. Zawsze urodzą, gdy zechcą. I nie będą rodzić, gdy nie będą chciały, nie zmusi się ich do tego żadną ustawą. I zawsze powinna być to ich decyzja. Zawsze.

      Ale naprawdę rozumiem, że ktoś jest przeciw, i szanuję to. No, chyba, że zmusza mnie siłą do swojego zdania, jak nasz kochany rząd...

      Usuń
  11. Ładnie wyraziłaś również i moje uczucia. Bogatą, poprawną, emocjonalną polszczyzną.
    Ch im w de, zaostrzony i z drzazgami.
    Z siostrzanym pozdrowieniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polszczyzna jest taka bogata, żal by było nie użyć :D!

      Dziękuję <3.

      Usuń
  12. ale to nawet najprymitywniejsza przyroda wie - NIE WKURWIA SIĘ MATEK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okazuje się, że są na tym świecie organizmy tak prymitywne, że tego nie wiedzą...

      Usuń
  13. Świetnie to Królowa Matka ujęła. Lepiej bym nie dała rady. Mi to nie tylko słowa powszechnie uznane za niecenzuralne cisną się na usta, ale i noż w kieszeni otwiera. Do tego już definitywnie dołączyłam do grona kobiet, które ryzykować ciąży nie zamierzają. Chociaż i tak w moim przypadku byłaby ona mało prawdopodobna i obarczona sporym ryzykiem, to teraz już nawet nie mam zamiaru próbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi. Bardzo. Ale nie mogę powiedzieć, że nie rozumiem, bo rozumiem doskonale tę decyzję... Ściskam.

      Usuń
  14. Pozwoliłam sobie już Królowej polać obficie na twarzoksiążce, to tu poleję jeszcze kieliszeczek. A i sobie dla towarzystwa i umysłowej dezynfekcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry kieliszeczek nie jest zły! Zdrowia nam, i na pohybel!

      Usuń
  15. Piękny literacki opis tego co czuję, lepiej już nie dało się ująć tematu
    #wypierdalać
    i jeszcze krzyż na drogę fałszywe dziady

    OdpowiedzUsuń
  16. W imieniu wszystkich kobiet w mojej rodzinie - aplauz na stojąco.

    Ja tam przez większość życia nie przeklinałam, a nawet ledwo znosiłam przeklinanie przez innych, ale skoro teraz jako kobiecie mi nie wolno, to skorzystam sobie z miłą chęcią - wypierdalajcie, zakompleksione PiS-uarskie chujki, sprzed naszych oczu i uszu, i zdychajcie, tarzając się we własnych odchodach.

    Nie chcę patrzeć na przyszłość, zastanawiając się, w którym momencie ja, moje kuzynki i koleżanki - o potencjalnych córkach i wnuczkach nie mówiąc - będziemy miały mniej praw niż krowy mleczne. Już niewiele dzieli nas od losu Kadzi Aksolotlowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko mi się zdarza głownie serduszkować komentarze pod wpisem, ale co robić, skoro głównie odczuwam wspólnotę doświadczeń i opinii - <3.

      Usuń
  17. Piekny wpis. BRAWO X 100000000000000000000....

    OdpowiedzUsuń
  18. I słów wulgarnych może wkrótce zabraknąć, bo to co się aktualnie dzieje to już dawno przeszło ludzkie pojęcie.
    Tradycyjna obrona władzy-nie argumenty czy jakikolwiek dialog- tylko odwracanie kota ogonem, szczucie na ludzi, arogancja i kłamstwa, insynuacje i przerzucanie swoich win na ofiary, ostatnie wystąpienia JK to już taka groteska, że chyba w końcu przestaje działać.

    Łatwo nie będzie, bo zbyt wiele mają do stracenia; może teraz jeszcze się nie uda ale cicho być już nie można, bo zbyt wiele mamy do stracenia.

    sąsiadka z kl.c

    Ps. Wprawdzie się powtarzam, ale powiem po raz kolejny: kocham ❤️️ KM !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynam bez bicia, że mi brakuje słów, te tzw. wulgarne już tracą swoją siłę...

      PS. <3

      Usuń
  19. Ubrałaś w słowa to co czuję. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  20. Odpuśccież Bosakowi. Słowami klasyka: I have almost reached the regrettable conclusion that the Negro’s great stumbling block in the stride toward freedom is not the White Citizens Councillor or the Ku Klux Klanner but the white moderate(...) Po polsku: ten, co dzieciaki na religię i do sakramentów wysyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wysyłam. Czy już mogę nie odpuszczać Bosakowi jego haniebnych słów (które, BTW, z posyłaniem dzieci na religię, chrzczeniem i ślubami kościelnymi nic wspólnego nie mają, bo Bosak nie ksiądz i nie wygłasza swoich opinii z ambony)?

      Usuń
  21. Tak, ja też z tych, w których ustach ewentualne klątwy mają, jak pisze Królowa, pewną siłę, bo unikam, unikam z premedytacją i źle znoszę u innych, taka jest prawda. Ale na to, NA TO nie ma już słów, tylko te ekstremalne, najpotężniejsze, A i te radzą sobie z najwyższym trudem. Z chwilą, kiedy nas wszystkie, chcące być ludźmi traktowanymi jak ludzie przez innych ludzi, nazywa się hołotą, morderczyniami, wrogami cywilizacji oraz wyklucza nas z narodu polskiego, zasób słownictwa mogącego obsłużyć tę sytuację kurczy się tak, że hasło tytułowe to komunikat najtrafniejszy z możliwych, absolutnie klarowny i oczywisty. Niewiele więcej można tym ludziom rzec. Aha, i można jeszcze "nie rzucim ziemi", jak śpiewali najmłodsi uczestnicy jednego z marszów. Bo to my, my jesteśmy naród i społeczeństwo. I rewolucja<3
    Całym sercem kocham i popieram, Królowo Matko!
    Margiela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż ja mogę, poza napisaniem, że się zgadzam. Ściskam mocno.

      Usuń
  22. Droga Królowo. Wczoraj byłam na proteście w Warszawie i przeprowadzano ze mną wywiad. Powiedziałam, że jestem tu, bo przez tych skurwysynów nie mogę mieć dzieci. Bo dla mnie ciąża to wyrok śmierci, dla mnie i potencjalnego potomstwa. Ale gdybym mogła liczyć na rzetelną opiekę lekarską, na to, że ktoś mi powie prawdę, że pomoże, że zadba o dobro moje i tego, co mi się w brzuchu rozwija - to a nuż, a nuż... może byłabym skłonna zaryzykować.
    Prawda jest jednak taka, że owszem, ciąża skończyłaby się dla mnie śmiercią, ale dzieci nigdy mieć nie chciałam i do dzisiaj nie chcę (plusy starzenia się - coraz rzadziej słyszę, że mi się odwidzi...). Ale pamiętam, jak w Twoich słowach dawno temu przeczytałam to pragnienie, ten wkurw, że gdybyś była w ciąży, to musiałabyś usunąć, bo w tym kraju nie będziesz wiedziała, czy lekarz nie kłamie Ci właśnie w żywe oczy. Pamiętam, jak ten punkt widzenia - mimo, że odległy od mojego "dzieci fuj" - wstrząsnął mną i głęboko zapadł mi w pamięć.
    Obserwuję tę "dyskusję" w wielu mediach od lat, i za mało pojawia się właśnie takich głosów (przynajmniej jak dla mnie). Więc mam nadzieję, że - choć kłamstwo jako takie jest nam niewątpliwie obu wstrętne - nie masz nic przeciwko temu, że wczoraj, spytana przed kamerą dlaczego tu jestem, użyłam Twoich słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeciwnie, dziękuję za to. To nie jest opinia, która wybrzmiewa zbyt często, a wręcz brzmi rzadko - tymczasem ja myślę od początku o tych wszystkich kobietach, moich znajomych i tych całkiem obcych, które zrezygnowały z posiadania dzieci z tego właśnie powodu. Bo już nie uwierzą lekarzom.

      To jest parszywe uczucie, nie wierzyć osobie, od której zależy twoje zycie.

      Więc raz jeszcze dziękuję za powiedzenie tego publicznie.

      Usuń
  23. Królowo Matko, dziękuję za ten wpis!

    OdpowiedzUsuń
  24. Ale ściek! Gówno Pani z klawiatury popłynęło, choć co do meritum ma Pani rację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! Tak mi strasznie przykro, że...

      A, chwila.

      Jednak nie :D.

      Usuń
  25. Dziękuję za ten wpis.
    Uczono mnie manier. Dygałam i wciąż dygam. Moje własne młode mówi do mnie z lubością "Czy mama zechce" i nie przez tresurę; samo wyszło. I jedną rzecz mi moja pani matka wytłumaczyła: z wulgaryzmami jest jak z pieprzem, chrzanem, chilli. Przydają się. Nie cały czas, nie do wszystkiego, bo się człowiek znieczuli. I kiedy będzie chillił i pieprzył wszyściutko, to co wtedy dosypie do indyjskiego vindaloo? Skali mu nie starczy.

    Tylko że teraz jest właśnie ten czas na indyjskie vindaloo. Żeby te wszystkie bluzgi skrzętnie oszczędzane otrzepać z kurzu i użyć wobec tych, którzy na nie, fiuty mszyste i zagrzybiałe po nieużywany mózg, zasłużyli.
    Howgh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dokładnie, dokładnie tak. Przyznam, że nie rozumiem tych, którzy tego nie rozumieją - no bo ileż można dygać w końcu?

      No, ale to pewnie ci, którzy nigdy dygac nie musieli. Bo wolno im było wszystko, panom stworzenia, psia ich melodia.

      Usuń
    2. Dalej zdarza mi się dygnąć, ale to wyłącznie ja decyduję, kiedy i przed kim.

      Usuń
  26. Rozmowa Szanownego Malzonka z Kolega z pracy, Lokalsem: Co to za protesty w Polsce? Nasza telewizja pokazuje, ale nie wiem o co chodzi.
    - O calkowity zakaz aborcji.
    - Nawet jak matka moze umrzec?
    - Tak.
    - Nawet jak dziecko jest ciezko uszkodzone. I zaraz umrze, albo bedzie zyc w cierpieniu?
    - Tak.
    - (Pokrecil tylko glowa...).
    Miejsce akcji Arabia Saudyjska. Rozmowca muzulmanin, ojciec, maz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tjaaa... to ten złowrogi islam. Co zrobimy, gdy nas zaleje :/.

      Usuń
  27. Ale 2 tysiaki miesięcznie od Pisu to się bierze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojojojoj... to brzydko tak tu wpadać anonimowo i od razu popisywać się ignorancją.

      Od PiSu to się nic nie bierze. 500+ wypłacane jest z budżetu państwa, czyli z podatków, czyli z tego, co płacę od wieeeelu lat, zaczęłam grubo przed narodzinami moich dzieci, skończę grubo po tym, gdy będą pełnoletnie, a jeśli brać pod uwagę VAT, to nie skończę do końca życia. Tak,owszem, 1/4 wyborców PiS nie ma pojęcia, skąd pieniądze na 500+ pochodzą, ale ja nie ich wyborca, więc wiem :).

      Nie podoba się, że podatki idą na takie cele? Mnie się nie podoba, że idą na pensje katechetów i utrzymanie religii w szkołach. Oboje musimy z tym żyć. W dodatku z moich dzieci ten kraj będzie kiedyś miał jakiś pożytek, a z religii w szkołach pożytku nie ma żadnego, więc jestem zdecydowanie bardziej stratna niż Ty, Anonimku.

      Ach, i jeszcze jedno - zakładając, że rząd, który dopuszcza się przeróżnych skurwysyństw nie będzie krytykowany, "gdysz bierze się pińćset plus" oznacza, że wspomniane 500+ uważa się za łapówkę. Czyżbyś uważał rząd Rzeczpospolitej Polskiej za łapówkarzy? Nieładnie :D.

      Bez odbioru.

      Usuń