Ktoś (prawdopodobnie któryś z Kochanych Potomków, w tej chwili nie pomni Królowa Matka, który, a poza tym nie ma to większego znaczenia) robi jakąś rzecz nieakceptowaną w kulturalnym towarzystwie rzecz, na przykład beka.
Któryś z Potomków (zawstydzony) - Przepraszam...
Pan Małżonek (radośnie) - Ach, nic nie szkodzi! Exegi monumentum, czy jak to się tam mówi!
Królowa Matka wyjaśni może ogłuszonym Czytelnikom, że mówi się "Naturalia non sunt turpia" (co ma się nijak do faktu, że od tamtej chwili w Domu w Dziczy mówi się już zawsze przy takich okazjach "Exegi monumentum" :)).
***
Pan Małżonek (wielce podekscytowany opowiada o jakimś mrożącym krew w żyłach wydarzeniu w pracy) - ... i szef mu to po prostu powiedział i wyszedł, normalnie, bez żadnego wyjaśnienia, bez słowa, bez chwili na wytłumaczenie się, po prostu wyszedł i zostawił go z dłonią na sercu!
Królowa Matka (z wielkimi oczkami, w których wyświetlają się gigantyczne znaki zapytania) - ???
Pan Małżonek (rozpędzony) -... to znaczy, eee, no, z sercem na dłoni!
Królowa Matka (niepewnie) - Z duszą na ramieniu?...
Pan Małżonek - Tak! Właśnie z tym, no mówię przecież!
No, mówił...
***
Pan Małżonek (śpiewa do wtóru Leszkowi Herdegenowi w TV) - W steeepie szerokim...!
Królowa Matka (obdarzona przez Matkę Naturę Prawie Doskonałym Słuchem i całkiem niezłym głosem; boleśnie szczerze) - Fałszujesz.
Pan Małżonek (nie dając się zniechęcić) - ... którego okiem nawet sokolim nie zmieeeeerzyyyysz!
Królowa Matka (nadal boleśnie szczerze, ale bardziej przez zęby) - Fałszujesz...
Pan Małżonek (niezłomnie) - Stań! Unieś głowę! Wsłuuuchaj się w słowa!
Królowa Matka (bardzo, ale to bardzo przez zęby) - Powiadam ci, ale naprawdę, fałszujesz!
Pan Małżonek (z entuzjazmem) - A, co tam! Naleję tej nalewki, którą dostaliśmy, wypijemy po dwa kieliszeczki i zaraz się okaże, że rzecz jest zaśpiewana jak należy!
Królowa Matka (zdecydowanie) - No, jeśli o mnie chodzi, do tego to dwa zdecydowanie nie wystarczą.
I to właśnie, Czytelniku, spójrz i doznaj współczucia, musi codziennie znosić Pan Małżonek.
Kobietę, która nie zrozumie, nie zachwyci się, nie doceni, przyczepi się do wszystkiego, a jakby tego wszystkiego było mało - wyhaczy, wydestyluje z gwaru codziennych rozmów, wypreparuje, zapamięta, i opisze.