Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Królowej Matki i Bandy Czworga życie rodzinne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Królowej Matki i Bandy Czworga życie rodzinne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 maja 2026

Pytająco

Pompon Młodszy (w głębokiej zadumie) - Mamo, czy w piekle jest tlen?

Królowa Matka (zastyga w pół kroku, wpatrując się we własne dziecko z takim pewnym namysłem, bo niby te piętnaście lat miała, żeby się przyzwyczaić, ale to, jak się jakże często okazuje, niekoniecznie dość).

Pompon Młodszy (odkrywczo) - ...chyba musi być, bo gdyby nie było, to by się ogień piekielny pod kotłami ze smołą nie palił!


Przeczekaj, mówili.

To taki etap, mówili.

Każdy musi przez to przejść, mówili.

Dasz radę, mówili.

W końcu przestaną, mówili.

Przestaną zadawać te dziwne, dziwne pytania.


Tylko kiedy.


Tego nie mówili...

niedziela, 8 marca 2026

Priorytetowo

Pompon Młodszy (głosem przepełnionym dogłębnym rozczarowaniem) - Tak lubiłem oglądać romanse, mamo, a tu już drugi widziałem, który źle się kończy...!

Królowa Matka (sentencjonalnie) - Jak w życiu, synu, jak w życiu...

Pompon Młodszy (kontynuując burzliwie) - No chyba przestanę je lubić!!! Bohaterowie mieli być na końcu razem, a NIE SĄ!!!

Królowa Matka (starannie symulując głębokie zainteresowanie) - A czemu nie są?

Pompon Młodszy (nadal wzburzony i w ciągu) - ...ona jest taka śliczna, przepiękna po prostu, gdy idzie ulicą wszyscy faceci się za nią oglądają... i dziewczyny też... a on musi ją ignorować, bo jest mnichem...

Królowa Matka (ciut oszołomiona) - Mnichem...?

Pompon Młodszy (tonem niezbędnego wyjaśnienia) - Buddyjskim.

Królowa Matka - Ooooo, synek, to jest zupełnie inna sprawa! No jasne, że rzecz się musiała źle skończyć, to oczywiste, przecież żeby z nią być on by musiał złamać wszystkie swoje zasady!

Pompon Młodszy (wpatrując się w Rodzicielkę wzrokiem całkowicie pozbawionym zrozumienia) - No i? To z miłości!

Królowa Matka (spoglądając z zaciekawieniem na swoje Najmłodsze Dziecko) - Uważasz, że z miłości można wszystko? Sprzeniewierzyć się temu, w co się wierzy? Złamać wszystkie zasady?

Pompon Młodszy (unosząc się - niewątpliwie słusznym - oburzeniem) - Mamo!!! OCZYWIŚCIE, że tak! Jak bym wszystko zrobił z miłości!!! Miłość jest dla mnie BARDZO ważna!!! NAJWAŻNIEJSZA w życiu... (krótka chwila dla wzięcia oddechu)... na drugim miejscu, zaraz za jedzeniem!!!


Ufff.


Jak dobrze jest w móc zatonąć w kojącej świadomości, że twoje dziecko ma prawidłowo ustawione priorytety!

niedziela, 15 lutego 2026

Niewątpliwy zwycięzca

Królowa Matka (wkracza do kuchni, spowita dyskretnym i eleganckim woalem woni Eau de Shalimar).

Pompon Starszy (mocując się z rolką worków na śmieci, od której usiłuje oderwać jedną sztukę celem umieszczenia jej w opróżnionym przez Braciszka śmietniku; z uznaniem) - Pięknie pachniesz, mamo.

Królowa Matka (troszkę nieuważnie) - Dziękuję w imieniu firmy Guerlain, synu.

Pompon Starszy (z uwagą obwąchując oderwany wreszcie od rolki worek) - A, nie, to nie ty. To on.


Cóż.


Guerlain : Producent Aromatyzowanych Worków Na Śmieci - 0:1.

sobota, 7 lutego 2026

Potomek Starszy na praktykach, część pierwsza i bardzo być może, ze nie ostatnia

Królowa Matka (z życzliwą ciekawością) - I jak tam twoja pierwsza w życiu rada pedagogiczna, podobało się?

Potomek Starszy (rozpromieniając się jak iście wiosenne słoneczko) - No, super było! Każdy nauczyciel omawiał swoje trudniejsze przypadki, a jeden facet to dwie godziny mówił, bo ma problematyczną klasę, w której występuje przemoc rówieśnicza, i ona się przejawia tym, że w jego klasie jest taki chłopak, który się regularnie spóźnia, bo sobie układa włosy, a jego dziewczyna go po głowie gładzi i mu burzy fryzurę. I nic z tym nie można zrobić, bo ona odmawia nie okazywania mu uczuć. A z jego spóźnieniami też nic nie można zrobić, no bo on sobie codziennie robi ten fryz, i jego rodzice nic na to nie mogą poradzić, bo właściwie co by mieli, zwłaszcza, że poza tym to on jest dobre dziecko...

Królowa Matka (milczy, gdyż ją zatkało, a ponadto notatki do wpisu na blogunia same się nie zrobią).

Potomek Starszy (nabiera rozpędu) - ...i masy rzeczy się można nauczyć, wiesz, ich rodzice są już z tego bardziej świadomego pokolenia, blokują dzieciom dostęp do różnych stron w internecie, zwłaszcza tych z treściami dla dorosłych, ty wiesz, jak one zmyślnie potrafią to obejść?! (rozjaśniony jak supernova, i to jedna z tych, których rozbłysk widoczny jest nawet w dzień). W ogóle bosko było, ludzie tego serio nie lubią? Było o seksie, o przemocy, o dragach, o pornografii i (jaśniejąc tak, że dowolnej mocy supernowa przy nim to zaledwie wątła, resztką sił pełgająca łojowa świeca) BYŁY CIASTA!


Słowem, jeśli chodzi o pracę w szkolnictwie...

To Potomek Starszy poleca.

piątek, 23 stycznia 2026

Rewolucyjnie. Chociaż chyba jednak nie

Pompon Starszy (radośnie) - Wiesz, mamo, mówiliśmy wczoraj na historii o Beatlesach.

Królowa Matka (dość nieuważnie) - O Beatlesach na historii, no, no, no, do czego to już doszło, żeby o Beatlesach na historii...

Pompon Starszy (doprecyzowuje) - ...w kontekście rewolucji obyczajowej.

Królowa Matka (wciąż bez szczególnego napięcia uwagi) - Aaaa, rewolucja obyczajowa! No tak, to tak.

Pompon Starszy (z życzliwym zainteresowaniem w głosie) - Brałaś w niej udział?


Odliczanie do dzieciobójstwa, czas start, trzy... dwa... jeden...

czwartek, 25 września 2025

Informacyjnie

Królowa Matka (opowiada Potomkom anegdotkę - tak, wie, jak to brzmi, ale nie ma co obrażać się na fakty - o tym, jak Ukochana Przyjaciółka przekazała jej wiadomość o śmierci Heatha Ledgera).

Potomek Mlodszy (żywo zainteresowany) - A, mamo, jak nie było internetu to jak dowiadywaliście się o różnych rzeczach? O śmierci aktora, na przykład? 

Królowa Matka (rzucając Dzieciomtku spojrzenie z ukosa) - Synu, to był 2008 rok. Mieliśmy już internet, upewniam cię.

Potomek Młodszy (drąży) - Ale przedtem? Wcześniej? Jak? To musiało chyba długo trwać...? 

Królowa Matka (z pełną powagą) - Tam-tamami. Mieliśmy tam-tamy, one czynią cuda, a ich dźwięk niesie na sporą odległość...

Potomek Młodszy - Mamo!

Krolowa Matka (nie pozwalając się powstrzymywać) - ... i sygnały dymne, ale tutaj za dużo zależało od pogody i przy niesprzyjających warunkach atmosferycznych...

Potomek Młodszy - MAMO!!!

Królowa Matka (litując się nad Pacholęciem) - Takie coś jak agencje prasowe istniało, i nadal zresztą istnieje. Takie instytucje, zajmujące się gromadzeniem bieżących informacji i udostępnianiem ich innym środkom masowego przekazu...

Potomek Starszy (pomocnie) - ... gołębiami pocztowymi...

Potomek Młodszy (rzuca Potomkowi Starszemu ciężkie, BARDZO ciężkie spojrzenie).

Królowa Matka (kontynuuje) - Dzięki temu przeróżne media... radio, telewizja, gazety...  mogły zaoszczędzić na kosztach utrzymywania własnych korespondentów - zagranicznych i krajowych, - bo dostawały gotowe i aktualne informacje...

Potomek Starszy (życzliwie) - ...ryte na takich glinianych tabliczkach.


I oto jak, dzięki Niezłomnemu Wsparciu Rodziny, Potomek Młodszy pozyskał pełen obraz sytuacji.



Doprawdy, jesteśmy lepsi niż agencje prasowe, tam-tamy i internet!

sobota, 9 sierpnia 2025

Pogodne scenki z Krainy Wielkich Jezior Mazurskich, AD 2025, vol.2

Pan Małżonek - Ja już wychodzę z wody...

Królowa Matka (raczej obojętnie, planując już kolejne rzucenie się w fale) - A, to wychodź, wychodź.

Pan Małżonek -... a ty bądź ostrożna.

Królowa Matka (dość nieuważnie) - Zawsze jestem ostrożna.

Pan Małżonek - I nie odpływaj za daleko.

Królowa Matka (ciut ironicznie) - Może jeszcze mam pływać tylko tam, gdzie mam grunt? No jak Bozię kocham, czuję się, jakbyś był moją matką!

Pan Małżonek (wytrwale) - Pływaj wzdłuż pomostu...

Królowa Matka (z niedowierzaniem łamane przez rozbawienie) - NO ALEŻ OCZYWIŚCIE, W TA MINUTA! 

Pan, pluskający się obok i przysłuchujacy się tej wymianie zdań z niewinnym zainteresowaniem; do Pana Małżonka, życzliwie - Pan się nie niepokoi, na tej plaży jest co najmniej dziesięciu chętnych ratowników, którzy w razie czego z wielką przyjemnością panią uratują!


Jak Pan Małżonek to Królowa Matka nie wie, ale ona  poczuła się z miejsca na maksa uspokojona 😁.

piątek, 8 sierpnia 2025

Pogodne scenki z Krainy Wielkich Jezior Mazurskich AD 2025, vol.1

Potomek Starszy (w głębokim szoku) - To coś... to coś... co to w ogóle jest?!

Królowa Matka (niepewnie) - Kameleon...?

Potomek Starszy - Sama jesteś kameleon, on ma płetwę, widziałaś kiedyś kameleona z płetwą?! Co by to nie było, nigdy w życiu czegoś równie obrzydliwego nie widziałem!

Królowa Matka (tonem protestu) - A krówka z oczkami?

Potomek Starszy - ... od piętnastu minut czegoś równie obrzydliwego nie widziałem!



Królowa Matka (uchachana jak pijane prosię w deszcz) - Nie, czekajcie, ja temu muszę zdjecie zrobić...

Potomek Starszy - Ale wiecie, że za tym stoi czyjaś myśl techniczna? Że ktoś pewnego dnia przyszedł do pracy, stanął przed jakąś decyzyjną  komisją od zatwierdzania produkcji i powiedział: "Wymyśliłem takiego świerszcza ze świecącą dupą, to nam się na pewno opłaci!"?


Potomek Starszy - Nie wierze, że to mówię, ale babcia kupiła same potrzebne rzeczy...

Królowa Matka (trzeźwo) - Bo na razie nie dotarła nawet do połowy tego regału, ty wiesz, co będzie, jak zobaczy te krasnoludki w klapku*?!


Matka Pana Małżonka (radośnie  i BARDZO głośno) - Patrz, patrz, kupiłam! No chodź, pokażę  ci mojego ptaszka!

Królowa Matka (tak więcej odruchowo) -  Nie wiem, czy to wypada w miejscu publicznym...

Matka Pana Małżonka (z niegasnącym entuzjazmem)- No dobra, to w domu ci pokażę!


Potomek Starszy - Ojciec, a ty wiesz, że tam gdzieś jest twoja matka? Błąka się między regałami, a wszyscy wiemy, czym to się może skończyć? Więc my szukamy Pompona Młodszego, a ty ją zagarniaj, zagarniaj, płynnymi ruchami w stronę kas!


Królowa Matka (entuzjastycznie) - Znalezliśmy Pompona Młodszego!

Potomek Starszy (z rezygnacją człowieka regularnie rozczarowywanego przez życie) - Ale straciliśmy babcię. Bilans mamy na zero.


Potomek Starszy (nie bez zgrozy w głosie) - O, bogowie, ta latarenka w kształcie domka jest ładna! Nieironicznie mówię! JA TU ROBIĘ ZASIEKI Z WŁASNEGO CIAŁA, A WY KIERUJCIE BABCIĘ DO KASY INNĄ DROGĄ, ona NIE MOŻE tego zobaczyć!!!


Potomek Starszy (z rezygnacją łamane przez zniesmaczenie) - A matka nic, tylko sie śmieje jak chora. Dorosła kobieta, myślałby kto, a zachowuje się tak dogłębnie niedojrzale w miejscu publicznym, naprawdę, wstyd mi za nią.


Tak czy inaczej jedno jest pewne.


Do Action w Piszu NIGDY  nas już nie wpuszczą.


*krasnoludek w klapku okazał się być papugą w klapku, ALE I TAK.

sobota, 10 maja 2025

Maturalnie, wersja 2.0, vol.1

Sobotni poranek.

Królowa Matka (w stanie Dopierocozłóżkawstawszym i Mocnopoczochranym przyrządza sobie śniadanko).

Pompon Starszy (entuzjastycznie) - O! Zrobisz sobie, siądziesz i obejrzymy ostatni odcinek naszego serialu!

Królowa Matka - Nie, chcę zjeść śniadanie w łóżku, zjem i potem obejrzymy...

Pompon Starszy (płaczliwie) - Aleee maaamoo! Serial!

Królowa Matka (z uporem) - Ale ja chcę zjeść śniadanie w łóżku!

Pompon Starszy - Ale to ostatni odcinek!

Królowa Matka - Potem, najpierw śniadanie w łóżku!

Pompon Starszy - Mamo...!

Potomek Młodszy (tonem nieznoszącym sprzeciwu) - Zostaw matkę w spokoju! Dziewczyna jest pełnoletnią, wolę swoją ma! I co zechce, zrobi!


Aaaaaa ❤️!


Słońce matczynych ócz, skarb najmilejszy, syn matuli nieodrodny, tak przy poranku w kuchence celnie a bez nijakiego wysiłku "Nad Niemnem" cytować!!!


TA MATURA ZOSTANIE ZDANA, inaczej być nie może 😀.

sobota, 3 maja 2025

Przedmaturalnie, wersja 2.0

Królowa Matka (możliwe, że ciut odbiegając od jakże typowego dla niej podejścia "jestem kwiatem lotosu na spokojnej tafli życia") - Ja nie wiem, jak ja przetrwam ten maj, już chudnę ze stresu, a mamy dopiero trzeci, do końca miesiąca będzie mnie połowa... zabiegi chirurgiczne, badania, wyjazdy, gimnastyka, jak pogodzić ze sobą wszystkie daty, twoja matura...

Potomek Młodszy (tym tonem, którego zaklinacze zwierząt używają, by ukoić wzburzenie rozszalałych mustangów albo innych wewnętrznie rozedrganych  maskonurów) - No, ale moją maturą to się przynajmniej możesz przestać przejmować, zobacz, ja się nie przejmuję, o! Przecież ja ją na pewno zdam!

Pan Małżonek (cichutko) - Ale my byśmy chcieli, żeby za pierwszym razem...


Kurtyna, przebogata, zdobna w frędzelki i bujne, złote chwosty KURTYNA.

poniedziałek, 31 marca 2025

Logicznie

Potomek Młodszy (podsumowując dlugą i najeżoną detalami opowieść o obowiązującej przy przyjmowaniu na studia punktacji i szansach, że uda mu się na jakieś załapać) - ... w każdym razie,  zasadniczo, jeśli pozostanę przy swoim wyborze,  jestem, wygląda na to, ustawiony...

Potomek  Starszy (bez namysłu) - No pewnie. Z taką twarzą?


Królowa Matka (wydaje z siebie bynajmniej nie tak zdławiony, jak powinna - z szacunku dla Potomka Młodszego i jego przemowy - chichocik).


Potomek Młodszy (rzucając Braciszkowi i Matuli ciężkie, ale, powiada Królowa Matka, NAPRAWDĘ ciężkie spojrzenie) - No cudnie. Dzięki. Nie ma jak rodzinne wsparcie, czuję się wsparty jak cholera... (krótki rzut oka w głąb kuchni) I spaliłem przez was jajecznicę.


Potomek Starszy (pouczająco) - Technicznie rzecz biorąc, jest dokładnie odwrotnie. Chciałeś nam opowiadać o swoich analizach i przemyśleniach czas jakiś, ale strzeliłeś foszka, bo zadawaliśmy ci - jak twierdziłeś - irytujące pytania. Co oznacza, że gdybyś nie strzelił, to byś tu nadal stał i gadał, a to z kolei oznacza, że to właśnie nasze irytujące pytania ocaliły twoją jajecznicę przed ostatecznym zwęgleniem!


I jest to logika, której niczego zarzucić nie sposób!

sobota, 29 marca 2025

Post z uzasadnieniem

Królowa Matka (dość - po tych wszystkich latach - beznadziejnie) - Czy ja mogłabym, bez szans na jakąś zadawalającą odpowiedź, ale wrodzony optymizm każe mi próbować, no więc czy mogłabym się dowiedzieć, kto włożył gigantyczne i PUSTE opakowanie po pierniczkach do lodówki? Pół półki zawalone, po czym okazuje się, że ktoś zeżarł wszystkie pierniki, a następnie - zamiast wyrzucić pudełko - włożył je do lodówki. Dlaczego? Dlaczego?! ZALI WŻDY?! Czy ktoś, ktoś, kogo PODOBNO osobiście wychowywałam i uczyłam, jak żyć w społeczeństwie, mógłby mi wyjaśnić, w jakim celu, co do tego doprowadziło, co poszło nie tak, czym się kierował, po co, kiedy, kto...


Pompon Starszy (przerywając Królowej Matce łagodnie, acz zdecydowanie) - Ja ci to, mamo, mogę wyjaśnić. Ja mam takie doskonałe wyjaśnienie, że natychmiast wszystko zrozumiesz (rozpromieniając się nieoczekiwanie i wskazując paluszkiem Pompona Młodszego). To nie ja, to on!


Fakt.


Absolutnie przekonywujące.

sobota, 22 marca 2025

Pompon Młodszy jest... cóż, zawsze sobą

Pompon Młodszy (nadbiegając ku Macierzy w hożych podskokach i z hantlem w wątłej rączynie) - Mamo, czy możemy się tak umówić, że ty będziesz nas odpytywać z historii, a ja w tym czasie będę ćwiczył?

Królowa Matka (stanowczo, wręcz brutalnie) - Nie.

Pompon Młodszy - Dlaczego?!

Królowa Matka (starannie modulując głos tak, by ironia była zaledwie ociupinkę wyczuwalna) - Bo nie będę mogła się skupić na Rewolucji Październikowej i Romanowach, rozproszona przez twoje boskie ciało.

Pompon Młodszy (niezłomnie optymistycznie; z wprawą sugerującą wieloletnie doświadczenie prześlizgując się nad matczyną ironią) - O, wow! Już dostaję komplementy jak Kacper, a ćwiczę dopiero jeden dzień!


No.

Strach pomyśleć, co będzie za tydzień normalnie!

niedziela, 9 marca 2025

O rzeczy niemożliwej

Potomek Młodszy - Wiesz, śniło mi się, że w naszym ogródku wylądowali kosmici. Zaparko... no, umieścili swój pojazd za bramką i weszli do ogródka, i poprosili cię, żebyś zapozowała im do zdjęć. No i pozowałaś, a to wsparta o drzewko, a to pochylona nad kwieciem,  a to zapatrzona romantycznie w przestrzeń, a w czasie tego pozowania powiedziałaś do mnie: "I mamy właśnie dowód na to, że istnieje życie pozagrobowe", chociaż nie wiem, z czego wysnułaś ten wniosek..

Mamunia (prześlizgując się z doskonałą obojętnością nad kosmitami w jej ogródku i życiem po śmierci; z powątpiewaniem) - Pozowałam im do zdjęć...?

Potomek Młodszy (rozpromieniając się jak Słoneczko Mamusi, którym - rzecz jasna - jest) - No i to była jedyna rzecz, która wydawała mi się w tym śnie kompletnie niewiarygodna!


Skarb najmilejszy, jak on zna swą rodzicielkę 😆.

piątek, 28 lutego 2025

Przedmaturalnie. Bardzo, bardzo, BARDZO przedmaturalnie

Potomek Młodszy (pogodnie) - Wiesz co, mamo, pani napisała nam na stronie, że nikt nie zrobił prawidłowo pierwszego zadania z wczorajszej klasówki. Ale mnie to nie dotyczy, bo (rozjaśniając się jak latarnia morska w Faros, tylko bardziej) ja go W OGÓLE nie zrobiłem!


Cóż.


Odliczanie do "znów za rok matura" za trzy... dwa... jeden...

środa, 18 grudnia 2024

O błędach

 Królowa Matka (pełnym głosem) - A teraz, jak również w ogóle, słuchamy mamusi, LADIES AND GENTLEMENS! I uwaga! Zrobiłam błąd! Kto mi powie, jaki?


Pompon Starszy (życzliwie i pomocnie) - Urodziłaś nas?


KURTYNA, DUŻO KURTYN.

środa, 11 grudnia 2024

O sztuce przyjmowania komplementów

Potomek Młodszy (po pytaniu Królowej Matki, czy jakaś jego uwaga skierowana do wyż.wym. była komplementem; z goryczą) - Komplement!!! Po tym, jak ci powiedziałem, że moim zdaniem masz idealne kształty, a ty odpowiedziałaś: "Idealnym kształtem w naturze jest kula, to znaczy, że przypominam ci kulę, czyli mówisz, że jestem gruba?" W ŻYCIU ci już komplementu nie powiem!!!

Znaczy, nagrabiła sobie Królowa Matka...


Oraz - KURTYNA.

sobota, 30 listopada 2024

O związkach. Odsłona kolejna (i NA PEWNO) nie ostatnia

Pompon Młodszy (z wyczuwalną ironią w głosie) - Bo dla Tatiany (koleżanki z klasy, przyp. KM) to chłopak zaczyna się od metra osiemdziesiąt...

Królowa Matka (z niewinnym zaciekawieniem) - A gdyby dla jej wymarzonego chłopaka dziewczyna zaczynała się od metra siedemdziesiąt, to Tatiana się łapie?

Pompon Młodszy (po chwili namysłu) - Ona ma jakieś metr pięćdziesiąt, ale to chyba nie ma znaczenia. Tatiana twierdzi, że wzrost u dziewczyn się nie liczy.

Królowa Matka (ciut sarkastycznie) - Aha. A czy Tatiana ma jeszcze jakieś wymagania wobec chłopaka idealnego?

Pompon Młodszy - Kasę ma jej dawać.

Królowa Matka (z niezdrowym, co będziemy ściemniać, zainteresowaniem) - A w zamian za tę kasę i porywającą powierzchowność Tatiana oferuje...?

Pompon Młodszy (rzeczowo) - Nic. Po prostu facet ma się wpasować w jej wizję, jej wizja to bankomat, metr osiemdziesiąt, bez żadnych zainteresowań.

Królowa Matka (troszkę słabo) - Nie wróżę jej zatem oszałamiających sukcesów na rynku matrymonialnym...

Pompon Młodszy (pobłażliwie) - Mamo, no co ty! Jej brat, Eugeniusz, chodzi do...

Królowa Matka (przerywając Dzieciomtku równie gwałtownie, jak niegrzecznie) - Jej brat ma na imię Eugeniusz?!

Pompon Młodszy (odrobinę spłoszony) - No, tak...

Królowa Matka - Ale... Tatiana i  Eugeniusz? SERIO?!

Pompon Młodszy (popatrując na rodzicielkę niepewnie) - No... tak?

Królowa Matka (nie będąc tak od razu zdolną do otrząśnięcia się z literackich skojarzeń) - Dobry Boże.

Pompon Młodszy (uznając, że najlepiej będzie powrócić do przerwanej opowieści) - ...więc, Eugeniusz chodzi do VIII B i ona już miała chłopaka z tej klasy.

Królowa Matka (ironicznie) - Spełniał jej wyśrubowane wymagania?

Pompon Młodszy - Ma z metr dziewięćdziesiąt.

Królowa Matka (tonem osoby dogłębnie zainteresowanej) - Ale że jest jej chłopakiem wiedział, czy zapomniała mu o tym wspomnieć?

Pompon Młodszy (zgorszony do głębi) - Ależ oczywiście, że wiedział! Byli parą jeden dzień, a potem on o tym... eee... zapomniał. Przypomniał sobie miesiąc później, a na drugi dzień ona z nim zerwała.


I cóż w tym dziwnego.

Przecież przez cały miesiąc spełniał tylko jeden warunek :D.

sobota, 23 listopada 2024

O związkach

Pan Małżonek (do Pompona Młodszego, po raz któryśtam, i po raz któryśtam bez odzewu) - Synu, czy ty mnie słyszysz? Proszę cię o coś od kwadransa!

Pompon Starszy (ciut zjadliwie) - On cię teraz nie usłyszy, on nikogo teraz nie usłyszy, bo on właśnie rozmawia (ze znaczącym naciskiem) ze SWOJĄ DZIEWCZYNĄ.

Pan Małżonek (z namaszczeniem, tonem Mędrca objaśniającego tajemnice życia Niewinnemu Pacholęciu) - Twój brat, mój synu, nie ma dziewczyny. Twój brat JEST W ZWIĄZKU.

Pompon Młodszy (odpalając się tak szybko, że prawie dokonuje samozapłonu) - Ja NIE JESTEM w związku! I NIE MAM dziewczyny!!!

Pompon Starszy (słodko) - I bardzo dobrze, że nie jesteś i nie masz, bo ona, ta dziewczyna, co jej nie masz, ma na ciebie bardzo zły wpływ.

Pompon Młodszy (ciut się gotując) - Jaki znowu zły wpływ?!

Pompon Starszy - No, wykorzystuje cię, bo jesteś odważny...

Królowa Matka (nagle żywo zainteresowana) - Co to znaczy, że on jest odważny?

Pompon Starszy (wyjaśniająco) - Zawsze chodzi za nią coś załatwić, jak ona się boi, to on się głośno odezwie, żeby jej bronić, jak ona chce o coś spytać, to on idzie i pyta za nią...

Królowa Matka (domyślnie) - Czyli zgłasza się na ochotnika, żeby nadstawić karku, gdy to ona narozrabia?

Pompon Młodszy (niecierpliwie) - Oj, mamo, wcale nie. Po prostu jej się teraz taki chłopak podoba, i ja z nią wszędzie chodzę, bo ona chce, żebym się do niego odezwał i z nim pogadał, i spytał, czy on się z nią umówi, bo sama się wstydzi...

Pompon Starszy (z rezygnacją) - I w dodatku jesteście w otwartym związku.


Czas przestać udawać :D.

 

sobota, 16 listopada 2024

Piromańsko

Potomek Starszy (tonem towarzyskiej pogawędki) - A czy tata opowiadał ci, mamo, jak prawie spaliłem nasz dom tego dnia, gdy byłaś w kinie?

Królowa Matka (na pełnym luzie) - Nos mi to powiedział, gdyż wyczułam smród spalonych przewodów elektrycznych natychmiast po przekroczeniu progu. Ale nie wiem, czy to by starczyło aż na spalenie domu, co najwyżej wtyczka piecyka byłaby zbyt uszkodzona i nie mogłabym ci zrobić urodzinowych samosków. Znacznie bardziej lubię ten raz, gdy zbudowałeś sobie domek z poduszek od babcinej kanapy i płonącego kominka...

Pompon Starszy (z oczami jak spodki) - Cococococo? KIEDY?! I czemu ja tego nie pamiętam?!!!

Potomek Starszy (popadając w nastrój nostalgiczny) - Ach, bo cię jeszcze na świecie nie było... Ja do mamy, cały dumny: "Mama, zobać, domek jaki zbudowałem!"...

Królowa Matka (równie nostalgicznie) - ...ja się odwracam, a tam poduszki stoją w kłębach dymu. Zerwałam się, łapaj! za nie i na werandę, na szczęście śnieg był po kolana...

Potomek Starszy - Albo jak Kacper rzucił taką miękką piłeczką...

Królowa Matka (z naciskiem) -... chociaż milion razy wam powtarzano, żeby nie rzucać piłkami ani w ogóle żadnymi zabawkami w domu...

Potomek Starszy (kontynuując niewzruszenie) -... tak nią zdrowo machnął, przeleciała cały salon i kuchnię, i upadła prosto na otwarty gaz, zapaliła się i pękła z hukiem, a była nadziana takimi miniaturowymi kuleczkami, które rozniosło po całej kuchni...

Królowa Matka (lekceważąco) - E, to pikuś jest, najbliżej imponującego pożaru byliśmy, jak tatuś wieszał waszą tablicę korkową i centralnie wwiercił się w główny przewód elektryczny... Centymetr wyżej i nic by się nie stało, ale nie, wymierzył wręcz idealnie!

Potomek Starszy (z, nie bójmy się tego słowa, niezdrowym zainteresowaniem) - I co się stało?

Królowa Matka (stoicko) - No co się miało stać. Huknęło potwornie, błysnęło, wywaliło korki, Kacper rozkrzyczał się na cały regulator (oj już tak na niego nie patrz, miał półtora roku, w sumie aż dziw, że nie ryczałeś mu do towarzystwa), zapadła ciemność absolutna, bo był już wieczór, a w tej ciemności stał ogłuszony tata z dymiącą wiertarką w dłoni i to znaczyło, że miał szczęście, bo gdyby nie miał, to by z tą wiertarką, prawdopodobnie również dymiącą, leżał, i to tak raczej na zawsze...

Potomek Młodszy (ożywiając się w sposób widoczny) - Nie, nie, to jest nic! Najfajniej było, jak Mikołaj się na was obraził, że mu wypominacie lenistwo i postanowił zrobić tosty! "Nie, że tylko Kacper i Kacper, od dziś ja robię kolację!".

Królowa Matka (nietaktownie ucieszona) - Tak! Tosterek podłączył, chlebek włożył...

Potomek Młodszy (rechocząc) - ...zajrzał po coś do lodówki, odwraca się, a tam płomienie z tostera buchają do połowy ściany! Bogowie, to było epickie!

Potomek Starszy (melancholijnie) - Rodzinę chciałem nakarmić. Pierwszy raz...

Potomek Młodszy (nieodmiennie rechocząc, tylko bardziej) - Mama złapała jakiś koc, narzuciła na toster, wyrwała wtyczkę ze ściany i łubudu, całym tym tobołem pięknym łukiem przez balkon w śnieg...!

Królowa Matka (z zadumą) - W sumie mamy szczęście, że nam się te... incydenty zawsze przydarzają zimą...

Potomek Starszy (tonem osoby widzącej zawsze jasne strony każdej sytuacji) - Szczęśliwie nie mieliśmy wtedy tej półeczki, co to ją teraz mamy, miesiąc później i też byśmy jej co prawda nie mieli, za to mielibyśmy zgliszcza...

Królowa Matka - No i ją wyrwać ze ściany nie byłoby tak łatwo...

Potomek Starszy (w ramach ostatecznego podsumowania) - Tak czy inaczej ten, komu nigdy nie zdarzyło się niemal spalić rodzinnego domu do fundamentow niech pierwszy rzuci kamieniem!


Wygląda na to, że tym kimś są Pompony.


NA RAZIE.


<intensywnie odpukuje w niemalowane przez lewe ramię, tfu, tfu, tfu>