Pompon Młodszy (głosem przepełnionym dogłębnym rozczarowaniem) - Tak lubiłem oglądać romanse, mamo, a tu już drugi widziałem, który źle się kończy...!
Królowa Matka (sentencjonalnie) - Jak w życiu, synu, jak w życiu...
Pompon Młodszy (kontynuując burzliwie) - No chyba przestanę je lubić!!! Bohaterowie mieli być na końcu razem, a NIE SĄ!!!
Królowa Matka (starannie symulując głębokie zainteresowanie) - A czemu nie są?
Pompon Młodszy (nadal wzburzony i w ciągu) - ...ona jest taka śliczna, przepiękna po prostu, gdy idzie ulicą wszyscy faceci się za nią oglądają... i dziewczyny też... a on musi ją ignorować, bo jest mnichem...
Królowa Matka (ciut oszołomiona) - Mnichem...?
Pompon Młodszy (tonem niezbędnego wyjaśnienia) - Buddyjskim.
Królowa Matka - Ooooo, synek, to jest zupełnie inna sprawa! No jasne, że rzecz się musiała źle skończyć, to oczywiste, przecież żeby z nią być on by musiał złamać wszystkie swoje zasady!
Pompon Młodszy (wpatrując się w Rodzicielkę wzrokiem całkowicie pozbawionym zrozumienia) - No i? To z miłości!
Królowa Matka (spoglądając z zaciekawieniem na swoje Najmłodsze Dziecko) - Uważasz, że z miłości można wszystko? Sprzeniewierzyć się temu, w co się wierzy? Złamać wszystkie zasady?
Pompon Młodszy (unosząc się - niewątpliwie słusznym - oburzeniem) - Mamo!!! OCZYWIŚCIE, że tak! Jak bym wszystko zrobił z miłości!!! Miłość jest dla mnie BARDZO ważna!!! NAJWAŻNIEJSZA w życiu... (krótka chwila dla wzięcia oddechu)... na drugim miejscu, zaraz za jedzeniem!!!
Ufff.
Jak dobrze jest w móc zatonąć w kojącej świadomości, że twoje dziecko ma prawidłowo ustawione priorytety!