czwartek, 27 sierpnia 2015

Dobrzy ludzie w internecie


Zdjęcie zamieścił The Independent.

Na zdjęciu łódź z uchodźcami. Na łodzi facet - na oko wielki, silny, dobrze zbudowany. Trzyma na ręku trzy-czteroletnią dziewczynkę, być może wszystko, co mu na tym świecie zostało. I płacze. Płacze z tak bezbrzeżną rozpaczą, że nie da się jej wyrazić słowami, że serce podchodzi do gardła, a ręce się trzęsą, tak bardzo nie można niczego zrobić.

Królowa Matka zobaczyła je, gdy siedziała w ogródku. Była wściekła, jej dzieci robiły akurat hałas, porównywalny z hałasem startującego Boeinga, wrzeszczały, bawiły się w jedną z tych bezsensownych z punktu widzenia dorosłych zabawę w rodzaju sypania piaskiem i dźgania kijem, bez przerwy czegoś chciały, a Królowa Matka myślała tylko o tym, żeby je podusić, albo przynajmniej zakneblować, związać i wrzucić do jakiejś przyjemnie głębokiej piwnicy.

A potem je zobaczyła. To zdjęcie. Podniosła głowę, powiodła wzrokiem po spokojnym, słonecznym, zielonym świecie i pomyślała: "Jestem szczęściarą. Boże, jakie ja mam szczęście. Czym sobie zasłużyłam? Czym zasłużyłam na to wszystko?".

A jeszcze potem poczytała to.

Mili ludzie. Sympatyczni, uśmiechnięci. Otwarcie, bez oporów, pod nazwiskami. Tulący w objęciach labradora, na tle róż, z ukochaną na kolanach. Dziewczyna, której największym problemem jest prawdopodobnie to, że mama podała na obiad pomidorową, a ona woli rosół, albo, że sałatka grecka ma za dużo kalorii, pisze: "Niech jedzą gówno". O ludziach. O LUDZIACH. Do ludzi. Pan czule tulący psa wypowiada się z uznaniem o Hitlerze i jego metodach rozwiązywania problemów z niepożądanym elementem. Sekunduje mu piękna dziewczyna, która zagazowałaby wszystkich, łącznie z bachorami. Dobrzy ludzie. Nigdy nie zrobiliby krzywdy swoim dzieciom. Ich koty mają lepiej niż ten rozpaczliwie płaczący mężczyzna na łodzi. Ich psy mają więcej niż trzymane przez niego dziecko.

Teraz Królowa Matka podzieli się swoją największą obawą.

Jej największą obawą oto jest, że kiedyś, za lat pięć, dziesięć, siedem, piętnaście, włączy komputer, odpali fejsa (czy co tam będzie zamiast fejsa na fali) i ujrzy uśmiechnięte zdjęcie swojego dziecka, a obok niego podobne opinie.

Hołota.

Ścierwa.

Zagazować ich.

Torturować.

Rzucać w nich granatami, nie paczkami.

Ludzi od małp dzieli Morze Śródziemne.

Że kiedyś wydarzy się coś, co sprawi, że jej dzieci staną się kimś takim samym jak ci mili, uśmiechnięci ludzie.

Kimś głupim.

Złym.

Bez litości.


https://www.facebook.com/permalink.php…


APDEJCIK

Te zdjęcia i te wypowiedzi nie są już dostępne. Kliknięcie w link przekierowuje do informacji, że strona nie istnieje lub link jest uszkodzony. Zniknęły zdjęcia, teksty, polubienia, komentarze. Prawdopodobnie w zderzeniu z brakiem anonimowości odwaga niektórych dumnych zwolenników ostatecznego rozwiązania problemu uchodźców gwałtownie staniała.

Ale niektórzy orędownicy gazowania tego ścierwa razem z jego bachorami, odesłania hołoty tam, skąd przypełzła, nakarmienia jej gównem i torturowania poczuli się boleśnie urażeni brutalnym łamaniem ich praw, czyli bezwzględnym i barbarzyńskim UJAWNIENIEM DANYCH OSOBOWYCH.

Natychmiast tez znalazł się adwokat, który się nad wrażliwym ego powyższych pochylił i już zapowiada procesy, ciąganie po sądach oraz oddawanie sprawy do Strasburga, gdzie będzie walczył do upadłego o przestrzeganie Niezbywalnych Praw Człowieka.

Tego właściwego rodzaju człowieka.

Oczywiście.





Jak to się mogło w ogóle zdarzyć, pytamy, patrząc na zdjęcia krematoriów, na góry wychudzonych ludzkich zwłok. Jakim cudem. Dlaczego holocaust, Wołyń, rzeź Ormian, Rwanda. Jak można było do tego dopuścić. Jak można było pozwolić. Jak to się mogło stać?

Otóż właśnie tak.

Tak to się stało.

Nie inaczej.

28 komentarzy:

  1. Właśnie tak - świat widział i milczał. I milczy. I będzie milczał. Chyba, że dostrzeże swój zysk. Smutne prawda. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwole sobie sie nie zgodzić.

      Problemem nie jest to, ze świat milczy. Problemem jest to, że MY milczymy. Że ignorujemy takie wypowiedzi, jak te powyzej, bo to nic, bo to drobiazg, bo to tylko slowa, cóż mogą slowa, przeciez nic, bo znam człowieka i wiem, że muchy by nie skrzywdził.

      A potem z tych drobiazgów robi się fala, której nie sposób zatrzymać, a wtedy MY zamykamy oczy i mówimy, że to nic, to nie szkodzi, to daleko, to nas nie dotyczy, my mamy nasze zycie i nasze problemy.

      A potem jest za późno.

      Usuń
  2. Brak mi słów by choćby skomentować. Nie dziwię się Twojej reakcji. Też czasem mam ochotę wyjść z domu i trzasnąć drzwiami, a potem dzieje się coś, lub coś przeczytam/zobaczę i doceniam jakie mam szczęście.....

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie masz pojęcia, jak bardzo zabolały tamte komentarze. Czytasz, oglądasz zdjęcie i czujesz mdłości. Szczerze mówiąc z takiego mniej więcej powodu zerwałam facebookową (i realną też) znajomość z moją najlepszą przyjaciółką, nie byłam w stanie znieść jej poglądów. Nie dałam rady jej przekonać, a ponieważ jej poglądy szybko szły w stronę mocno konserwatywną (taką polsko-katolicką konserwatywną) nie potrafiłam sobie z tym inaczej poradzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam pojęcie. Ryczałam bezsilnie przed monitorem, gdy to czytałam, zwłaszcza, że miałam zdjęcie tego płaczącego mężczyzny w pamięci (i wciąż mam).

      Przykro mi z powodu twojej przyjaciółki. I ze względu na ciebie, i ze względu na nią...

      Usuń
  4. Niektorzy z tych ludzi mieli krzyzyki na piersiach ...

    Croyance

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Starałam sie tego w ogóle nie widzieć.

      Usuń
  5. Masz rację. Co możemy zrobić? Oprócz wychowywania własnych dzieci z całych sił na wrażliwych ludzi?
    Reagować, jak coś takiego zobaczymy. Ty właśnie zareagowałaś - swoim tekstem. Będę myśleć, co można zrobić jeszcze. Myślmy razem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szlag mnie trafia, kiedy widzę takie opinie, o jakich wspomniałaś. A widzę ich niestety dużo. Bolą mnie - mnie, emigrantkę, której też w którymś momencie nie chcieli wpuścić do tego kraju, w którym mieszkam. Bo tak. A to nawet nie była emigracja z powodów ekonomicznych.
    I szlag mnie trafia, kiedy takie opinię wygłaszają osoby, które wyjechały za chlebem do Anglii czy Irlandii, i dopiero co się burzyły, że Anglicy nie chcą więcej emigrantów, i że jakże to oni tak mogą mówić. Widziałam sporo takich wpisów na swojej ścianie i nie mogłam w to uwierzyć, jak bardzo potrafimy mieć klapki na oczach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Część tych wypowiadających się osób to też imigranci byli. Ale, wiesz, ci lepsi :(...

      Usuń
    2. tak, tak, bo Polacy to przecież wybrańcy narodów i wszyscy się powinni cieszyć, kiedy do nich przyjeżdżamy, a nie jacyś tam biedni ludzie z Afryki :/
      Bardzo szybko zapomnieliśmy, że w latach 80.tych też błagaliśmy inne kraje, żeby nas przyjmowały, już nie mówiąc o czasach wojennych, kiedy np. takie kraje jak Iran przyjmowały uchodźców z Polski, już nie mówiąc o krajach afrykańskich. No ale pamięć ludzka jest krótka...
      http://natemat.pl/148383,my-tez-bylismy-uchodzcami-w-czasie-ii-wojny-swiatowej-przyjmowali-nas-na-calym-swiecie

      Usuń
    3. I silnie wybiórcza :(.

      Usuń
  7. Królowo - nie napiszę niczego więcej, wiem, że powtórzę tylko cudze słowa, ale trzeba je powtarzać. Trzeba je przeciwstawiać, nawet najbanalniejsze, najprostsze i powielane, temu potwornemu złu. Aniu M- tak, tak jak napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie tak. Bo na razie słychać głównie tę drugą stronę.

      Usuń
  8. Wiesz, a ja sobie myślę, Królowo Matko, że tej obawy możesz się pozbyć.
    Od razu.

    OdpowiedzUsuń
  9. A dzisiaj znowu informacja na wp, o znalezionej w Austrii ciężarówce z martwymi imigrantami, i znowu te podłe, głupie komentarze :(, czuję smutek i bezbrzeżną bezradność. Ania M napisała powyżej myślmy razem co można jeszcze zrobić, próbuję, ale nic ...Aniu, czy może masz już jakiś pomysł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MÓWIĆ, że się nie zgadzamy, chociaż to mowienie jest niewygodne, naraża nas na falę hejtu, może doprowadzić do zerwania paru znajomości. Mówic o tym, jesli coraz więcej osób bedzie o tym mówic jestem pewna, że po jakims - pewnie długim - czasie ton dyskursu sie zmieni. Milczenie oznacza zgode. Milczenie pozwala mówic tylko jednej stronie i sprawia fałszywe wrażenie, że w ogóle jest tylko jedna strona.

      Trzeba mówić, zanim milczenie doprowadzi do tego, że mowienie bedzie dla mówiacych fizycznie niebezpieczne.

      Usuń
    2. dziękuję Anutek, nie milczę, mówię, odpowiadam i cały czas mam nadzieję, ze to odniesie skutek

      Usuń
  10. To smutne, że pewne sposoby myślenia przetrwały do dzisiaj. Ale... Dlaczego tak jest? W Trzeciej Rzeszy wielu ludzi było naszpikowanych propagandą. I nie tylko tam. Propaganda to wszak nieodłączny przyjaciel totalitaryzmu. A teraz... Żyjemy w rzekomo tolerancyjnym kraju. Taka tolerancja, że pożal się Boże, bo Rilmar nie może. Z trudem powstrzymuję przekleństwa. Co ci nieszczęśni ludzie zrobili naszym dzisiejszym übermansche? Czy zasłużyli sobie na nienawiść tym, że są w znacznie gorszej sytuacji od nas? Naprawdę nie rozumiem, skąd w niektórych tyle podłości.

    OdpowiedzUsuń
  11. Sama napisałam kiedyś podobną notkę na podobny temat. Słyszała pani pewnie o sprawie tego chłopca, który nosił rurki i za to odmówiono mu człowieczeństwa. Jeśli Bóg istnieje, to niech błogosławi moją rodzinę, że nie wychowali mnie na kogoś, kto myśli w ten sposób. I niech błogosławi panią i wszystkich mądrych ludzi na tym świecie. Nie piszę nawet w połowie tak dobrze, a mój blog nie jest popularny, ale wydaje mi się, że spełniłam swój obowiązek. Powiedziałam, że się na to nie zgadzam. A kropla drąży skałę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękny tekst. I bardzo za niego dziękuję.
    Dzisiaj już napływają kojące informacje z Austrii i Islandii o ludziach, którzy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i zaprotestować przeciwko traktowaniu innych ludzi jak śmieci tylko z powodu ich narodowości, koloru skóry i religii. I pod tymi kojącymi tekstami znów te komentarze, o tym jacy są głupi, jak to goście poucinają im głowy, i że dobrze, dobór naturalny wykończy idiotów.
    I znowu człowiek ma ochotę usiąść i zapłakać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo dziękuję za ten tekst. Dużo udzielam się w dyskusjach o uchodźcach i akurat wczoraj dostałam kryzysu - szarpanie się ze zwolennikami "szybkich rozwiązań"/"co to, mój problem, że sobie wojnę rozpętali?" jest mocno toksyczne, no ile można dziwić się okrucieństwu i konfrontować się z wciąż tymi samymi "argumentami"?

    Masz rację, nie można ignorować takich wypowiedzi, trzeba się stawiać, stawiać, i jeszcze raz pokazywać, że na takie hasła nie może być przyzwolenia. Czułam się, ja wiem, samotna w dyskusji, gdzie zazwyczaj poparcie dla mnie wyrażało się w lajkach, ale nie było chętnych, którzy poparli by mnie słownie. Ludzie, udzielajcie się, to ma znaczenie!

    Z wyrazami szacunku
    Kazik

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie mam nic mądrego do dodania, czuję się po prostu bezradna czytając takie opinie, więc chciałam Ci tylko bardzo podziękować za ten tekst.

    OdpowiedzUsuń
  15. Krolowo , ja Ci juz raz pod tym wspanialym tekstem napisalam na FB , ale teraz jeszcze http://otymsamymwinnymmiejscu.blogspot.de/2015/09/europo-ladacznico-wez-sie-w-garsc.html napisalam po kryzysie dni ostatnich walki z obrzydliwie rasistowskimi wiatrakami - pozdrowienia cieple z zimnego Karlsruhe

    OdpowiedzUsuń
  16. Cóż dodać z innego końca świata. Też znam taką osobę, Polkę, układną rasistkę. Żydów nie lubi i czarnych, ale chwali sąsiada (Afrykanin), że obrotny. Głowa mała czasami, kiedy słucham jej wypowiedzi, patrząc które prawa natury naciągnie pod to, co uważa za "moralne", a co nie. W sprawie uchodźców też się właśnie odezwała: że uciekają głównie mężczyźni, zostawiając kobiety i dzieci, a więc to sami terroryści. Pociesza mnie fakt, że nikt lajków pod tym postem na fejsie nie wlepił. Tak jak i Ciebie ogarnia mnie bezsilność wobec braku ludzkich odruchów. Ja znalazłam ujście (wspierając organizację, która naciska rząd amerykański do przyjęcia części uchodźców do Stanów), ale każdy musi znaleźć swoje rozwiązanie i tak, jak mówisz - nie milczeć, bo milczenie to uczestnictwo - zgoda na stan rzeczy. A krzyżyki na piersiach, sympatie ideologiczne - dla wielu to nic nie znaczy poza wygodnickim wytłumaczeniem, że jest się po "właściwej" stronie. Zdziwiłam się bardzo widząc ostatnio, że w Polsce taki głos, jak Twój jest potrzebny. Tylu z nas wyemigrowało (nawet i z powodu noża na gardle), a nie potrafimy zrozumieć okrutnego zagrożenia życia innych. Co się z niektórymi Polakami porobiło? Beats me. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo pięknie i mądrze piszesz, Królowo Matko. Wraca nadzieja, że ci, co plują jadem, wcale nie stanowią większości - oni tylko głośniej krzyczą.

    OdpowiedzUsuń