wtorek, 12 sierpnia 2014

Potomek Starszy znowu nadaje

Potomek Starszy - Ja jestem coraz lepszym starszym bratem, mamo, prawda? Już prawie nie wrzeszczę na Pompony, i nie mówię do nich niemiło, i nie warczę, i pozwalam im się bawić czasem w naszym pokoju, układam z nimi puzzle, oglądam bajeczki, nawet im poczytam... nie jestem agresywny ani brutalny, i ładnie się z nimi bawię, i jestem już prawie taki grzeczny, jak wtedy, gdy byłem malutki*!
Królowa Matka (w osłupieniu wysłuchawszy tej laudacji na własny temat, nieco ogłuszona) - Taaak...
Potomek Starszy (po chwili przyglądania jej się podejrzliwie) - Ach. Więc było to "tak" przesycone ironią!

Bardzo się Królowa Matka namęczyła, ale w końcu dał się przekonać, że nie było :).




* Malutki Potomek Starszy jest przedmiotem legend w Domu w Dziczy i Okolicach, zwłaszcza w zestawieniu z Młodszymi Braciszkami. Malutki Potomek Starszy nigdy w życiu nie zjadł niczego ani z psiej, ani z kociej miski, a miski te były ogólnie dostępne, bowiem w tamtych czasach Dom w Dziczy składał się ze ścian, tylko i wyłącznie. Malutki Potomek Starszy do trzeciego roku życia nie wszedł nawet na jeden schodek, bo mu mamusia i tatuś raz powiedzieli, że nie wolno. Nie wyrwał żadnego gniazdka, nie przegryzł sznura od radia, nie wykręcił wszystkich pokręteł w wyż.wym. radiu, nie rozebrał żadnego pilota na części pierwsze. Nie właził do śmietnika i nie wyrzucał jego zawartości na podłogę, nie grzebał w pudłach z mąką i cukrem, nie wysypywał nigdzie artykułów spożywczych, i to jest godne jak najwyższego podziwu oraz uwieczniania w Legendzie, a nawet Micie, bowiem w Domu w Dziczy podówczas nie było też większości mebli, które znaczna część cywilizowanych ludzi uznaje za minimum, jak to: szafki kuchennej, apteczki i szafki w łazience (która to łazienka - taka dygresja w dygresji będzie - składała się z gigantycznego pomieszczenia z sedesem, umywalką i wielką czerwoną miska, pełniącą rolę apteczki, szafki lub wanny w zależności od potrzeby, i chyba Królowa Matka napisze jednak tę książkę, do której napisania zachęca ją Pan Małżonek, zanim jej umysł ostatecznie wyprze wszystkie te koszmarne wspomnienia, koniec dygresji), tak więc dostęp do wszelkich makaronów, mąki, cukru i środków higieny oraz czystości miał na wyciągnięcie ręki, dosłownie, i Królowa Matka robi przerwę na pooddychanie do woreczka na samą myśl o tym, co w tej sytuacji zrobiłyby Kochane Pomponiki. W składającym się wyłącznie ze ścian Domu w Dziczy oprócz normalnych, dużych drzwi dla normalnych, dużych ludzi nie było też bramki zabezpieczającej dla dzieci, i nie była potrzebna, bo Potomek Starszy, uświadomiony przez mamusię i tatusia, że mu nie wolno wypełzać (a potem wychodzić) do przedsionka, nie wypełzał (i nie wychodził). Biżuteria rodowa Królowej Matki przez cały okres wczesnego dzieciństwa Potomka Starszego stała sobie w koszyczkach na bocznych półeczkach komody, najniższa półeczka na wysokości dziesięciu, a najwyższa - sześćdziesięciu centymetrów nad ziemią, i nawet jeden kolczyk nie zginął i nie został połknięty, jakie połknięty! - nawet nie wyjęty z koszyczków, bowiem mamusia i tatuś raz powiedzieli dziecku, że... patrz wyżej.

Potomek Starszy był absolutnie najgrzeczniejszym, najposłuszniejszym, wręcz nienormalnie ostrożnym dziecięciem świata, i aż trudno uwierzyć, że nie wyrósł na najgrzeczniejszego dziewięciolatka ;).

Musi w czasookresie między wczesnym dzieciństwem Potomka Starszego a chwilą obecną Królowa Matka i Pan Małżonek popełnili szereg niewybaczalnych (i bardzo prawdopodobne, że nieodwracalnych) błędów wychowawczych!

16 komentarzy:

  1. Ha ha, jakbym o swojej córeczce czytała. Niestety, co z niej wyrosło to już nie powiem. Nadmienię wszakże że po osiągnieciu progu dorosłości (nie mylić z dojrzałością) powraca chyba dziewczę w stronę wczesnego dzieciństwa. No i dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Musi bardzo niewybaczalnych :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi tak, trzeba tej prawdzie spojrzeć prosto w oczy :)!

      Usuń
  3. świetne, jak zwykle.

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś cudownego... Przyszła, domniemana, małżonka Potomka Starszego moje odpowiedzi na swoje bardzo długie wywody załatwia pytaniem: Mówisz ironicznie? Ileż podobieństw;) Oprócz świętości w dzieciństwie, niezależnie od jego etapu. Moja biżuteria rodowa nie ostałaby się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pierwsze to podobienstwo, i, zapewne, nie ostatnie :D.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. A ja, głupia, myślalam, ze to normalne i nie mialam pojęcia, po co ludziom te bramki i zatyczki na gniazdka elektryczne... no, ale życie mi dość szybko pokazało, po co :).

      Usuń
  6. " taka dygresja w dygresji będzie" - Przepraszam, ale czy ten fragment to nie jest przypadkiem dygresja w dygresji w dygresji? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Typowe dla moich wpisów, niestety :).

      Usuń
  7. a tak na marginesie to moje srenie dziecko w wieku 2 lat idac sie kapac sortowalo swoje ubranka i wiekszosc ladowala od razu do pralki....teraz ma 15 lat i o pranie musze sie prosic...tak tak, male dzieci maly klopot duze dzieci duzy klopot...nastaw sie na to ze bedzie jeszcze gorzej...
    najstarszy syn powiedzial do mnie ze mezczyzni tak maja i spontanicznie zabieraja sie do porzadkow ( czyli raz na ruski rok jak mawia ich babcia )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nastawiam się, nastawiam się od samego początku :).

      (stoicko) Z tym, ze wiem doskonale, znając moja czuła naturę, że jak moje dziecko bedzie się spontanicznie zabierać do porządków w męskim stylu, to ja sie będe spontanicznie zabierać do, bo ja wiem, sporządzania posiłków. Albo czegośtam, na czym mu akurat będzie zależalo. Bo kobiety tak mają, kapryśne są i nieprzewidywalne. O, i zmienne. Mwahahaha.

      Usuń
  8. Dobry, jak pierwszy raz komentuję to wypada się przywitać :)
    Po pierwsze primo nie ma takich dzieci.
    Po drugie primo uprasza się o napisanie książki ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kłaniam się nóżką i zapraszam częściej :).

      Dzieci takich isto nie ma, bo urosły. I teraz samej mi sie wydaje, że to musiał byc rodzaj długotrwałej halucynacji (oraz cieszyć się, że zakonczylam swoją przygode z prokreacją w tym wcieleniu, bo każdy kolejny egzemplarz Potomka uczyl mnie bardziej i bardziej, jak niezwykle halucynogenna była to halucynacja :D).

      Książek pisac nie umiem, to jest wersja, ktorej uparcie sie trzymam :))).

      Usuń