wtorek, 24 września 2013

Sygnał Dobra. Wcale nie eksperymentalny

Panu, który (prawie) bladym świtem w Grabowcu koło Torunia na widok samochodu (praktycznie bez koła) zawierającego:

- jednego zdenerwowanego Tatusia miotającego się z telefonem między bagażnikiem a kołem na tzw. flaku i spóźniajacego się do pracy (w sumie - trzy i pół godziny, jak się ostatecznie okazało),
- jednej Mamusi, która się szczęśliwie nigdzie akurat nie spóźniała, ale mimo to nie wygladala i nie czula sie jak kwiat lotosu unoszący się na tafli jeziora,
- dwóch Starszych Potomków, z których jeden spóźniał się do szkoły, a drugi - nie, ale i tak histeryzował, bo "jak-my-tu-jeszcze-będziemy-długo-stać-mamusiu-i-czy-ja-się-własnie-spóźniam-na basen?!",
- dwóch Pomponów, które też się nigdzie nie spóźniały, ale już zaczynały ogłaszać protest w związku z faktem, że muszą siedzieć w fotelikach, chociaż najwyraźniej gdzieś dojechały/ właściwie nie dojechały, bo skoro dojechały, to gdzie jest babcia?!/ chcą jeść, bo przecież zawsze jedzą, gdy gdzieś dojeżdżają,

nie pojechał dalej, tylko najpierw zaoferował swoje narzędzia, potem - daleko idącą pomoc, a przede wszystkim - bezcenne półtorej godziny własnego życia, półtorej godziny, których mu wszak nic nie zwróci, a które poświęcił, by pomóc kompletnie obcym ludziom

Królowa Matka pragnie powiedzieć (chociaż nie sądzi, że Pan przeczyta tę notke, ale po pierwsze - kto wie? dziwniejsze rzeczy się zdarzały, a po drugie - poczuła imperatyw, by się podzielić przeżyciem, a gdzie się nim można lepiej dzielić, niż na własnym blogu w końcu), że nakazała własnym Dzieciom dokładnie Pana obejrzeć z tekstem: "Popatrzcie, me dziatki, tak wygląda Bardzo Porządny Człowiek!" na ustach, sama zaś zachowa go we wdzięcznej pamięci po kres swych dni (czyli, jak wszyscy mamy nadzieję, jeszcze bardzo, bardzo długo :)).


Oraz to, że Królowa Matka nigdy nie zwątpiła w istnienie Sygnałów Dobra, które uzyskują odpowiedź w postaci innych Sygnałów Dobra, w to, że Ludzie je wysyłają i odbierają, i wysyłają dalej, całkiem bezinteresownie, nigdy, Autorka tej idei - może tak, ale Królowa Matka - nigdy.

I że dobrze jest się przekonać czasami (znowu, i znowu, a potem jeszcze raz :)), że słusznie nie zwatpiła.

43 komentarze:

  1. Milo się czyta :) Trzeba teraz dobro przekazać dalej :) niech płynie

    OdpowiedzUsuń
  2. A pod powierzchnia tego dobra kryje się jakże wyraźną informacja, mówiąca, iż posiadasz męża, który sam, bez pomocy z zewnątrz nie jest w stanie zmienić koła w samochodzie ;D
    Nie wiem, czy jest się czym chwalić ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż potrafi zmienić koło w samochodzie. To, że w tym konkretnym wypadku potrzebował pomocy (zapewniam, ze nie stał obok pana i nie mówił "Och, jaki pan silny, jak panu to sprawnie idzie!" składając z naboznym zachwytem raczeta, sądziłam, ze opis, według którego potrzeba było półtorej godziny na to, by dwóch silnych facetów zmienilo jedno koło sam z siebie świadczy o tym, że coś bylo bardzo nie tak) nie znaczy, ze zawsze jej w takiej sytuacji potrzebuje.

      Rozumiejąc, ze to żartobliwa uwaga była całkiem poważnie napisać muszę, że nawet gdyby mój mąż nie umiał zmienić żarówki i tak moglabym sie nim chwalić bezustannie. To ojciec kilogramowego wczesniaka i mąz kobiety, ktora prawie umarła mu na rękach na smiertelną chorobę (a mieliśmy wtedy czworo dzieci, w tym pólroczne bliźnięta), i on to wytrzymal, poradził sobie.

      Facet z jajami, kazdemu takich życzę.

      Usuń
    2. ja przepraszam, że się włączę w tę dyskusję, ale mnie coś trafia (bynajmniej nie przyjemnego) przy tego typu komentarzach! nie bardzo rozumiem, nawet jeśli facet nie umie zmienić tego koła, to co? cała reszta się nie liczy i nie jest już facetem??? to jakby wartość kobiety wyznaczała umiejętność upieczenia tortu. i jak nie umie, to co - do niczego? no ludzie, walczmy z tymi stereotypami, bardzo proszę!

      Usuń
    3. Zresztą...jeśliby nie potrafił? Może nie ma się czym chwalić, ale wstydzić też nie. Nie sądzę, żeby moja mama, kierowca z dziada pradziada potrafiła zmienić koło.
      Fajny sygnał dobra, ja też dzisiaj coś dostałam i muszę przekazać dalej (szkoda, że robię to pieniążkiem, noale dobro jakieś uczynię).

      Usuń
    4. Powiem szczerze, ze mi umiejętność wymiany koła jest tak doskonale obojętna, że nawet nie zwróciłam uwagi, że faktycznie można odczytać moj post tak, że mój mąż nie potrafi tego zrobić :).

      Ale uważam, ze Mruczek Karciany napisał to żartobliwie, bowiem gdybym tak nie myślała, to jego post nie przeszedłby przez moderację (jestę bowiem satrapa na moim blogu i mam opcję moderowania komentarzy po to, by je ciąć, mwahahahahaha! - jeszcze jej nigdy nie uzylam dla komentarzy innych niż spam, ale MOGĘ :)), wzglednie moja odpowiedź nie byłaby tak nieskazitelnie mila :).

      Usuń
    5. A to obie was przepraszam za moją reakcję :)

      Usuń
    6. A nie ma za co przepraszać :).

      Usuń
  3. Sygnały Dobra - fajnie powiedziane.
    Mam nadzieję, że Pompony nie padły z głodu w oczekiwaniu :-)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokarmilam je niepedagogicznie ciasteczkami :).

      Usuń
  4. Aniu, Twój post tak nie podniósł mnie na duchu, jak Twoja odpowiedź na komentarz Mruczka!
    Doprawdy, ojcowie dużych rodzin, którzy potrafią jeszcze uczynić swoje żony szczęśliwymi nie muszą odgrywać macho i złotych rączek. I tak są bezkonkurencyjni!
    Pozdrawiam Wasze stadło serdecznie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). Tak samo myślę :))).

      Usuń
  5. Ksiazke Musierowicz i grupe ESD (nie mylic z LSD) wspominam za kazdym razem , gdy mi sie dobro przytrafi ze strony zupelnie obcych lub prawie mi obcych ludzi, wiec staram sie to dobro posylac dalei , no i tak sie wluczy po swiecie- fajnie , ze je ktos jeszcze na wluczege wysyla i, ze do was wlasnie trafilo :-)))) (a ksiazke , juz bez okladki z pozolklymi kartkami wyciagam co jakis czas i sie delektuje :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jej jakie bledy straszliwe , przeczytalam moj komentarz raz jeszcze i spalilam sie ze wstydu :-O wybacz Krolowo, a jesli jestes litosciwa,poprawisz moje wluczykije na wloczykije przynajmniej - jesli juz bez polskich znakow literowych to chociaz ciut poprawniej

      Usuń
    2. Nie moge poprawiac cudzych komentarzy :), ale na pociechę ci powiem, że nie zauważyłam tej "włuczęgi", poki mi na nią nie zwrócilas uwagi :D.

      Usuń
  6. Wspaniałego masz męża! A ludzie ogólnie są dobrzy, tylko często sami o tym zapominają. Pompony słodkie, rozbrajają mnie tym jedzeniem, kiedy gdzieś dojeżdżają :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcia, babcia je tak wytresowała!

      (Babcia tak wytresowała nawet koty, zazwyczaj uprzejme i nienachalne, dostają małpiego rozumu i napadu żabraczych talentów natychmiast, gdy tylko Babcia zajeżdża do Domu w Dziczy...).

      Usuń
  7. I to lubię, pozytywne klimaty i wibracje! Już lubię i zapraszam na smak! Może coś łykniecie do gardła ;)
    Tak w ogóle to Witam wszystkich tutaj i Ciebie Królowo

    OdpowiedzUsuń
  8. Czemu myślisz, że Autorka idei zwątpiła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona nie myśli, ona wie.
      Ustami Gabrieli Borejko przekazuje autorka informację, że wprawdzie kiedyś ona - Gabrysia - wierzyła w bezinteresowność i sygnały dobra, ale to było młodzieńcze i naiwne i od pewnych ludzi lepiej trzymać się z daleka. Nie pomnę cytatu, bo przeczytałam uTFUr tylko raz, ale to jest jakoś na samym początku.
      Co oczywiście, jak zbiorowo stwierdziliśmy, kładzie na łopatki całe podstawowe przesłanie książek autorki. Której osobiście współczuję.
      Anutku, szapo ba za Męsza ;)

      Usuń
    2. Dokładnie, Autorka, która pisze: "W latach licealnych Gabrysia Borejko wymysliła sobie Eksperymentalne Sygnały dobra, za pomoca ktorych miała zamiar zmienić świat. (...) Ale teraz, juz dorosła i doświadczona, wiedziała dobrze, że tuz obok żyją ludzie, z którymi raczej trudno się porozumieć i że sa nawet tacy, ktorych można się tylko obawiac".

      I otóż mam wrazenie, ze teraz Gabrysia Borejko nie szukałaby kontaktu z panią Szczepańską, bo "tuż obok żyja ludzie, z ktorymi raczej trudno sie porozumiec" przecież.

      Ostatnia książka pani MM jest otwartym zaprzeczeniem wszystkich idei ESD, moim zdaniem, to u góry - to ogłoszenie tego expressis verbis i bynajmniej nie jedyny dowód na to, że Autorka grupy ESD już nie wierzy we wlasne idee. Niestety.

      Usuń
    3. Kurcze, tego się właśnie obawiałam. I aczkolwiek też miałam chwilę zwątpienia, to jednak wciąż wierzę w Borejków i panią MM. W końcu każdy ma prawo watpić.

      Usuń
    4. Kasiu - że zwątpiła i zmieniła front, widać po tym, jak traktuje swoich bohaterów, np. nobilituje na niemal najgłówniejszą bohaterkę, a na pewno najczęściej się pojawiającą - Laurę: uosobienie egotyzmu, lenistwa, żerowania na ludziach bliskich i nie tylko, strzelania fochów, ranienia kąśliwymi uwagami, lekceważenia i tworzenia o sobie samej mitów i "głębi", gdy jest się po prostu rozkapryszoną księżniczką. Dla mnie M.M. stawiając na piedestał taką postać wyraźnie i nie jeden raz zasygnalizowała, że ma gdzieś nie tylko eksperymentalne sygnały dobra, ale i dobre cechy w ludziach w ogóle. Teraz liczy się twardy charakter, żerowanie na ludziach, cwaniactwo. Boli mnie to. Dawna Jeżycjada była o dobru w ludziach, ta wyciąga ich najgorsze cechy i lukruje. Przerażające.

      Usuń
  9. :D Pozytywnie :)
    Również wierzę, że dobro powraca!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham twoją rodzinę. I tez chcę dostać choć odrobinkę tej dobrej energii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to tez Sygnal Dobra, takie wyznanie :)!

      Usuń
  11. Ejjj ależ i fajnie Tu u Ciebie!!!! jutro jak ogarną swoją tylko dwójkę,wpadnę zobaczyć jak radzisz z czwórką???! pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za[raszam, ale czy sobie radze pozostaje kwestią otwartą ;D...

      Usuń
  12. Jak ja Lubię do Ciebie Królowo zaglądać :) własnie za te Sygnały Dobra ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakiś czas temu miałam podobne zdarzenie, tylko ja byłam tą stroną pomagającą. Wysiadłam z metra i jadę sobie ruchomymi schodami, przede mną stoi osobnik w wieku zbliżonym do mojego i je hot-doga/kebaba - coś upaciwującego. Widzę, że kapie mu na kurtkę, więc dziobię go w plecy i z uśmiechem oferuję chusteczkę. Jego uśmiech w podziękowaniu był iście anielski. Historia nie zakończyła się żadnym romantycznym happy-endem, bo każde z nas poszło w swoją stronę.

    Inna sytuacja - dwa lata temu w Warszawie tak bardzo padało, że zalewało stacje metra. Tę, na której wsiadam w drodze do i z pracy solidnie podmoczyło. Schody były bardzo śliskie i jakiś chłopak, bardzo się spieszący potknął się na nich i bardzo stłukł sobie rękę. Krew lała się niemiłosiernie. Miał ze sobą tylko gazetę, którą przykładał do wielkiej rany. Jak pewnie się domyślasz Królowo Matko - dostał całą paczkę chusteczek. Kolega z pracy, z którym akurat przyszło mi wtedy przez część drogi jechać spytał się mnie szeptem: "ale ty się tak nie wstydziłaś?" (kolega jest po 30-tce)

    Pozdrawiam wszystkich dobrych ludzi. Czasem wystarczy się uśmiechnąć :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest nawet lepiej czasem, działac od tej drugiej strony :).

      Usuń
  14. Tak wracającą do smaka, uwaga ,bo może to być podpucha :) Może chodzi o inny smak? Taki smak życia. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zorientowałam się, gdy juz zajrzalam po skomentowaniu powyżej. Z drugiej jednakże strony - jedno drugiemu wszak nie przeszkadza :)!

      Usuń
  15. Jeśli to nie tajemnica to jaki to samochód,w którym samodzielna wymiana koła jest nie możliwa,a w dwie osoby 1,5 godziny zajmuje?Chciała bym wiedzieć aby ewentualnie zakupu uniknąć

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie wiem, jaki samochód ma Anutek, ale kiedyś dwóch panów nie było w stanie zdjąć koła z mojej starej Skody, bo się śruby zapiekły tak, że panowie dostali prawie wylewu, próbując je odkręcić przez co najmniej czterdzieści minut. Może to podobny przypadek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mercedesa Vaneo. Ale juz niedługo, mwahahahaha! (msciwy smiech dlatego, że jak się w nim cos psulo, to od razu fest i za gigantyczne pieniądze, niech się kto inny z tym męczy. Uczciwie uprzedzony, żeby nie bylo, ale sam chciał, niech ma!).

      Usuń
  17. Świetny wpis :) też wierzę w ludzi i mam na to dowody :)
    Jakiś czas temu zabrakło nam paliwa ( nie mamy pojęcia jak to się stało że wskaźnik pokazywał coś innego) Do stacji paliw było z 3 km. I osobami które nam pomogły same z siebie były panie żeby nie obrazić "lekkich obyczajów" - i przywiozły nam paliwo . I wychodzi stara prawda nie oceniaj po okładce :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń