niedziela, 19 maja 2013

Jak kłoda

Podsumowując obecny stan zobowiązań, Królowa Matka ma:

- zamówienie na dwa dywaniki (no dobra, jeden się robi, powolutku, ale się robi),

- zamówienie na lalkę (oraz plany, by wykonać jej włosy metodą silnie eksperymentalną, czyli to, do czego w normalnym stanie ducha palce ją aż świerzbią),

- Dzień Matki za pasem oraz dwa zestawy wiszących serduszek dla dwóch Mam do zrobienia od a do zet, bo chwilowo cała para poszła w przygotowanie stosownych włóczek w stosownych zestawach kolorystycznych,

- jedną recenzję do napisania na królewskiego bloga ("pisze się" od tygodnia),

- jedną analizę do napisania na tego samego bloga (nie pisze się wcale, zbiera się do niej cytaty i koi sumienie złudzeniem, że to nie jest całkowite obijanie się),

- dwie króciutkie recenzyjki? analizy? strumienie świadomości? nie na królewskiego bloga (ma je ułożone w głowie i co z tego),

- a, i jeszcze pomysł na filcowe zawieszki oraz broszki z motywem kotów

oraz

kompletną,

bezdenną,

nieograniczoną niczym

pustkę w głowie i niemoc w rękach, gdy tylko siada do pracy z zamiarem dokończenia chociaż jednego z wyżej wymienionych projektów.

Uczucie, że jest jak kłoda, bezmyślnie dająca się nieść tam, gdzie pcha ją rzeka, na której się bezwładnie unosi.

Ten bezwład dobija.

Ale co zrobić, skoro łączy się z tą kompletną pustką w głowie i niemocą w rękach?...





Chyba tylko czekać, aż minie...


PS. Zdarzył się jednak, och, zdarzył się jasny promyczek światła w tym spędzonym bezmyślnie, bezproduktywnie i z ciągłym poczuciem, że nie tak powinno się go spędzać, dniu! Wieczorem Królowa Matka, układając uprane rzeczy w szafkach, znalazla spodnie typu rybaczki, obcisłe i dopasowane, które nabyła była drogą kupna przed narodzinami Potomka Młodszego i jakoś nigdy dotąd nie włożyła, bo to albo była w kolejnej ciąży, albo aura letnia nie sprzyjała, albo - najczęściej - zapominała, że je ma... a teraz przymierzyła, i - bogowie! - WESZŁA W NIE!!! Nie napinając się! Nie wciągając brzucha i nie kładąc się na płask, by dopiąć zamek! Weszła i może je nosić, po dwóch ciążach, w tym jednej bliźniaczej, po zestarzeniu się o pięć lat!!!

Trwaj, chwilo, jesteś piękna :D!


18 komentarzy:

  1. W taką pogodę to faktycznie nic tylko leżeć w rybaczkach (lub bez) i ładnie wyglądać ;) Ja mam bardzo podobnie. I jeden sukces w tym tygodniu, choć daleeeeeko mi do Twojego sukcesu, Królowo Matko... ech... jakieś 10 kg za daleko do "pięć lat temu". No ale cóż, nie można mieć wszystkiego, co nie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno nie :). Ale ty będziesz za to miała dywaniki, bo to ten twój się własnie robi :)). A nawet kończy. Zawsze coś :D.

      Usuń
  2. Królowo Matko, jak dobrze, że to piszesz. Znaczy nie jestem osamotniona. Bo przez ostatni tydzień czułam, jakby mi wszystko (dosłownie - wszystko) było jedno. Ale dziś wieczór, po dwóch dniach (i dodatkowo jednym wieczorze) grubo na powietrzu spędzonym z Księciuniem i Łobuzem, zasiadłam do lapka i tworzę :). I nawet kolejny odcinek historii Londynu się pisze, który od miesiąca po wstępie odłogiem leżał bo mi się wena skończyła...
    Jest dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę na to, że i mi minie... wkrótce :).

      Usuń
  3. Jak znajdziesz antidotum na ten stan to poproszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczekać (wzdech) oto jedyne, co mi przychodzi do glowy...

      Usuń
  4. No to niech spodnie będą lekarstwem na tę niemoc. Taka radość to powinna być solidna dawka energii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda :)? tego się trzymam :D!

      Usuń
  5. Dyskalkulia dala o sobie znac:-) Wedlug moich obliczen to nawet po TRZECH ciazach, w tym jednej blizniaczej!:-) Ale to nawet wieksza chwala zmiescic sie w chude rybaczki! Podczytuja od dawna i podziwiam zdolnosci organizatorskie i artystyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, po dwóch, bo jak je kupowałam to na siebie już po jednej ciąży, tej pierwszej więc nie liczę :). Za to te dwie była obie donoszone, a jedna podwójna :).
      Moje zdolnosci organizacyjne ostatnio leżą i szlochają, ale dziękuję, karmię się nadzieją, ze kiedys powstaną :).

      Usuń
  6. Nie mogę się doczekać na recenzję i analizę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzję spróbuję dziś wrzucić, no, jutro... analiza będzie za to w dwoch częściach, wiem to, choć jej jeszcze nie zaczęłam pisac ;P.

      Usuń
  7. O matko. A raczej: O Matko. Ja też jestem jak kłoda, i to w dodatku bez promyczka. Spis moich zobowiązań obejmuje wyłącznie teksty, ale za to jest dwucyfrowy, dobrze że ciągle z "jedynką" na przedzie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynam podejrzewac, ze to kwestia aury, dzis pare osób mi powiedziało, ze tak się wlasnie czuje, jak to powyżej opisalam...

      Usuń
  8. ja też, ja też...:-(. Od miesięcy próbuje przymusić się do nauki niemieckiego i nic. A czas mnie goni...:-((

    OdpowiedzUsuń
  9. niemoc widzę zagościła... coś generalnie jest na rzeczy ja choć mam co robić odczuwam jakiś podobny bezwład mimo iż wiosna ładuje ponoć optymizmem ...
    gratuluję figury! :) ja mam póki co odwrotnie... po ostatnich wydarzeniach ciut przybrałam i nijak się nie mieszczę w wiele rzeczy, liczę, że wakacje pomogą zrzucić .. ach jak Ci zazdroszczę - tak zdrowo ;)

    OdpowiedzUsuń