poniedziałek, 25 lutego 2013

Nic

Królowa Matka ma doła.

Megadoła.

Szedł, szedl, aż wreszcie przyszedł.

A jak przyszedł, to od razu taki, że Królowa Matka miała ochotę wymiksować się z takiej ilości życia, z jakiej się da, wypisać z wszystkich grup na Facebooku, w ogóle porzucić Facebooka i  uwolnić przeciążoną polską blogosferę od swej osoby za pomocą kliknięcia w ikonkę "Usuń bloga" (jakie to łatwe teraz, kiedyś, by usunąć wszystkie pamiętniki trzeba było znaleźć miejsce i stosowne okoliczności dla rozpalenia ogniska, a teraz jedno "kilk" i po ptokach).

Albo wywiesić informację, że jej tu nie będzie miesiąc albo rok, albo nie wiadomo jak długo, do poczytania w trudno przewidywalnej przyszłości, Drogi Czytelniku, o ile w tej przyszłości jeszcze tu będziesz.

Powrócić do towarzyskiego życia z całkowitym pominięciem wirtuala, a to w wypadku Królowej Matki znaczy siedzieć w kąciku milcząc i machając szydełkiem lub igłą, czytając, a z kimś poza najbliższą rodziną spotykać się raz na miesiąc lub dwa.

Gdy trochę oprzytomniała pomyślała, że jeśli jej to minie - za tydzień, za dwa, za miesiąc, za rok, kiedyś tam - to będzie musiała na nowo szukać, znajdować, mozolnie wiązać przecięte tydzień temu, dwa, miesiąc, rok, kiedyś tam nici, a już bywało dawno temu, że takie nici wiązała i wie, że nie jest w tym dobra.

Więc się nie wypisała z grup i nie usunęła bloga jednym kliknięciem.

Ale na wpisy mające choć trochę treści w sobie (Pan Małżonek męczy ją o kolejną recenzję, tylko jak ją napisać, jak się nie widzi sensu w pisaniu) raczej nie należy w najbliższej przyszłości liczyć.

Można liczyć tylko na to:






(To zakładki, robione przez Królowa Matkę na prośbę Przyjaciółki, pierwsze w życiu. Królowa Matka, która, jak powszechnie wiadomo, nienawidzi szyć jest przekonana, że zszyła je niewłaściwie i usztywniająca zawartość jej zakładek lata luzem, Przyjaciółka twierdzi, że nic podobnego, ale nie należy jej wierzyć, jest bowiem mało obiektywna :)).





(Metryczki, które Królowa Matka wysłała Właścicielce wieki temu - choć nie tak szybko, jak powinna - i prezentuje, mimo, że nie dostała potwierdzenia odbioru. Jako osoba przesądna nigdy tego nie robi, ale ostatnimi czasy Poczta Polska tyle razy zaskoczyła ją pozytywnie, że się jednak odważy).




(No i ubranka na doniczki, które Królowa Matka produkuje ostatnio z uporem godnym o wiele lepszej sprawy).

Jeśli coś się będzie pojawiać na blogu przez czas... nieokreślony, to tylko to.

A i to nie na pewno.

46 komentarzy:

  1. OMG , no juz pomyslalam o najgorszym...ale uffffffff

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zgadzam się !!!! Nie zgadzam się kategorycznie !!! Na drastyczne kroki zniknięcia z tego świata blogowego!!

    (proszę, proszę, odpocznij po prostu, nie myśl za dużo i wróć)
    Nie mogę sobie wyobrazić Ciebie bez pisania !!!!! No nie mogę !!!
    Zakładki piękne, metryczki piękne( a nawet prze ) ubranka na doniczki piękne :) no ale Ty bez pisania ??????? Nie mogę sobie tego wyobrazić !!!!! No nie mogę !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja sobie bardzo cierpliwie poczekam. Niech minie tyle czasu ile musi minąć.
    A.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ja Cię rozumiem! To samiutko mam :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ej, no, kto przykrość zrobił Królowej Matce?
    Myślę o Tobie ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie. Życie mnie przerosło...

      Usuń
  6. Hafciki bajkowe... ale osłonki na doniczki rewelacja! Pozdrawiam i będę zaglądała ... z nadzieją, że jednak...

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ładne rzeczy tworzysz...ja za nic nie umiem się zabrać.
    Ostatnie dwa dni chodziłam poddenerwowana niektórymi osobnikami, aż w końcu dziś poczułam, że mi popostu źle, ciężko i niedobrze. Widzę, że nie tylko ja mam słaby okres w życiu...tłumacze sobie, że to przedwiośnie i za niedługo przyjdą lepsze myśli. Będę wypatrywała kolejnego wpisu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzeba przeczekać... A my tu też poczekamy... Proszę nie kasować nic, przecież tu jest spory kawał życia... Dajesz siłę innym mamom, uśmiech, dystans, mnie na przykład to dajesz, jesteś inspiracją, światełkiem. Ten bezsens w końcu przeminie. Czasem po prostu nie mamy wpływu na to, co się wokół nas i w nas dzieje, ale to przeminie! Czekać, czekać cierpliwie! Wiosna tuż, tuż... Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam nadzieję jednak, że to raczej będzie dzień-dwa, a nie rok... Trzymaj się, Królowo Matko! Jesteś świetna i naprawdę bardzo przyjemnie jest czytać to, co piszesz. Choć i patrzeć na te cudeńka też nie gorzej. A gdzie można zamówić takie ubranka na doniczki? :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień-dwa nie, ale i rok nie pewnie. Mam nawet pomysly na posta, ale ani sil, ani w sumie chęci, by je stworzyć...
      Natomiast ubranka mozesz zamowić u mnie, chętnie zrobię :).

      Lub u kogokolwiek, kto umie robic na szydełku, bo są bardzo proste :D.

      Usuń
  10. Może to chandra przedwiosenna ? Uszy do góry, a zakładki śliczne! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. będę wiernie czekać! :) i życzę siły w walkach z dołem!

    OdpowiedzUsuń
  12. TYLKO to?
    To jest TYLKO?

    Ja wiem, że to minie.
    Mówię Ci, wiosna tuż tuż. Poczułam to dziś od samego rana, dwa razy w roku zdarza mi się coś takiego czuć i to było właśnie dzisiaj! Słyszałam gęsi.
    Daj sobie odpocząć i nie dołuj się,że Ci się nie chce, że nie masz siły. Pozwól sobie na to!

    Ale uprzedzam, że ja się do Twojego miasta wybieram jakoś po Świętach, może w maju(sama!!) I jak będzie trzeba to Cię znajdę i wytargam za uszy!!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Doły są wstrętne. Głębokie, przepastne i gramolenie się na powierzchnie wcale nie jest przyjemne. Co by Cię ucieszyło?

    OdpowiedzUsuń
  14. Dlaczego tu jest napisane "brak komentarzy", skoro osobiście jeden "wlepiłam"? Hm...

    OdpowiedzUsuń
  15. Królowo, to jedynie wina paskudnej aury i Twojego przeziębienia (równie paskudnego). Jeszcze chwila i pojawi się słoneczko, ziemia odmarznie, włożysz w łapki swoich synów łopatki i zasypią Twego doła! Ba! Usypią Ci megagórkę, żeby długo żaden dół się wokół Ciebie nie pojawił. Czekam cierpliwie, bo wiem, ze to długo nie potrwa. Ze szkodą dla cudnych zakładek - jak Ty to robisz? Pojedynczą nitką muliny dziergasz krzyżyki? Jestem pełna podziwu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podwójną :). Pojedynczą tylko na kanwie od 20 w górę (20, 22, 24, ale to ostatnie mi się tylko raz zdarzyło :)).
      Dzięki.

      Usuń
  16. To trochę dziwne...
    1. też mam beznadziejny poniedziałek, choć zakończył się miłą, "ratującą życie" wiadomością o naukowym sukcesie mojej najmłodszej siostry :-)
    2. czytając te wpis, przypomniała mi się piosenka "Maleńka, nie wolno się żegnać w ten sposób..." - i to jest dziwne, bo okoliczności, w których chodziła mi po głowie tak bardzo bardzo, że nie da się tego zapomnieć były zupełnie inne i nieporównywalne - pisałam do późna w nocy konspekt na ostatnie zajęcia na studiach podyplomowych. Piosenka chyba chodziła mi po głowie, bo wszystko się kończyło. K. ma dziewczynę, B. się żeni, z 3 blogów, jakie wtedy czytałam została mi jeden... wszystko się kończyło.
    Ale konspekt zajęć pisało mi się nad wyraz dobrze i bardzo byłam zadowolona z efektów moje nocnej pracy, tylko rano zadzwoniła mama i powiedziała, że tata zmarł.
    I w tej sekundzie jakoś całkiem inaczej zapamiętała mi się ta melodia.

    Nie rób mi tego. Nie kasuj bloga. Dopiero Cię znalazłam.
    "Tego się nie robi kotu."

    Przeczekaj, a my - Twoi czytacze - będziemy tęsknić i czekać.
    Proszę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetnie piszesz, uwielbiam Twojego bloga, a zakładki śliczne!SC

    OdpowiedzUsuń
  18. Rany, jakbym o sobie czytala! Z pominieciem wszelkich prac odrecznych, bo w tych sprawach jestem mniej niz zero. Ale niemoc ogolna, ze szczegolnym uwzglednieniem tworczej, jest i moja ponura codziennoscia od pewnego czasu!

    OdpowiedzUsuń
  19. USZY DO GÒRY. PRZEJDZIE. NO, NIE MA TAKIEJ RURY NA ŚWIECIE, KTÒREJ NIE MOŻNA ODETKAĆ. A TU KTOŚ, A RACZEJ KTOSIE CIEBE CHCĄ I POTRZEBUJĄ. I TRZYMAJĄ Z TOBĄ! TO LUDZIE Z KRWI I KOŚCI, NAWET JEŚLI PO DRUGIEJ STRONIE EKRANU. OSAPNIJ, ODPOCZNIJ ILE CHCESZ. A POTEM, ODPOCZNIĘTA, WRACAJ!

    OdpowiedzUsuń
  20. O rety! Ta zakładka z dziećmi i kwiatami jest niesamowita! I zajączek! i myszka! i ptaszek! Cuda :)))) Ja to właśnie miałam kryzys na szycie, ale chyba pomału mija ;)
    I proszę sobie żartów nie robić ;)
    Byle do wiosny :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Anutku, Wszystko rozumiem. Choroba odbiera siły nie tylko fizyczne. Także na psychikę źle robi. Jeśli już ozdrowiałaś fizycznie, to potrzebujesz przynajmniej drugie tyle, żeby "wrócić do siebie".
    Metodę leczenia wybrałaś świetną - szycie, haftowanie, szydełkowanie! Genialnie proste i bardzo skuteczne. Trzymaj się tego.
    Nie pisz, jeśli nie masz ochoty, FB nie umrze, jak się go nie będzie dokarmiać codziennie jak tamagotchi.
    Ale niczego nie kasuj - uznaj, że jesteś w stanie chwilowej cząstkowej niepoczytalności :)) nie należy wtedy podejmować decyzji.
    Do Twojego przepisu przetrwania dodałabym Ci - jeśli pozwolisz - audiobooki, niech sobie szumią w tle, kiedy dziergasz. Tylko dobrze wybieraj lektury!! Żadnych bullshitów, które poświęcisz się czytać i recenzować. Tylko dobre rzeczy, podtrzymujące na duchu, dodające sił psychicznych na przednówku.
    Jeśli nie masz teraz pomysłu co, daj znak - podrzucę tytuły.
    Od ludzi całkiem nie uciekaj... Wiem, wiem, taki masz wewnętrzny wektor wycofania się. Ale ciuteczkę jednak bywaj z towarzystwem. Ciuteczkę. Choćby raz-dwa razy w tygodniu z kimś się umów. Z kimś fizycznym, nie wirtualnym :))))))))
    A dzieła rąk piękne - możesz "tylko" wystawiać tu fotki swojej twórczości - to wszystko zaspokaja.
    Zauważ, jakie one piękne, jakie kolorowe! Om mani padme hum...

    OdpowiedzUsuń
  22. No coś Ty Królowo... zakopuj doła szybciutko i wracaj do nas, Ostojo i Opoko nasza!
    Znaczy wracaj z normalnymi postami, haftowanie i szydełkowanie niech też będzie bo lubię patrzyć na Twoje dzieła!

    OdpowiedzUsuń
  23. To chyba jakiś zaraźliwy syndrom, albo przenośny dołek, bo mnie też niestety czasem dopada. Dobrze, że możliwości twórcze choć pozostają, bądź foty okolicznościowe, którymi można zapełnić pustkę wirtualną. Niemniej będę czekać wiernie, bo dla mnie Królewskie losy są w takich momentach właśnie niezłym wsparciem i nawet o tych dołach można poczytać, bo jakież to prawdziwe i czasem bliskie...

    OdpowiedzUsuń
  24. Przebijam 5 w sprawie tego dołka, moze to przesilenie jakie czy co? Albo my matki co jakiś czas jestesmy na niego skazanez zasady. Twoje prace sa piekne a te szydelkowe cosie na doniczki jakospokryly sie z moimi fantazjemi w ramach szydelkowania, zdradzisz gdzie mozna znalezc wzor?

    OdpowiedzUsuń
  25. Królowa? I dół? To takie typowe ::)). Wojny by trzeba :)
    A zakładki cudne! Masz talent jak w pysk strzelił!!
    pozdrawiam ciepło
    justyna

    OdpowiedzUsuń
  26. Zakładki są piękne, zgadzam się. Jest jeszcze dużo do zrobienia. Podobnie jak na blogu :) Kobiety są silne, złapią doła, ale wyjdą z niego. Dla mnie dół oznacza przystanek w dalszej drodze. Czasem krótszy czasem dłuższy, ale skutek jest jeden: i tak do przodu. Myślę, że Królowa może mieć podobnie ( Iga.)

    OdpowiedzUsuń
  27. Wszyscy już wszystko napisali. Rozumiem. Przeżyję. Poczekam. Tylko nic nie kasuj kobieto, naboha! Potem będziesz żałować (że nie wspomnę o mnie:-))Dziergaj sobie w spokoju, aż ci wewnętrznie uleje potrzeba stworzenia wpisu:-) Ściskam mocno. Asia

    OdpowiedzUsuń
  28. No masz ci los, od czego/kogo będę zaczynała dzień w pracy ??? Mam nadzieję że to dół przechodni i nie zostanie jak te w asfalcie po zimie.Będę zaglądać.jade71

    OdpowiedzUsuń
  29. Kochamy cię Anutku...
    Wracaj do siebie i do nas pomalutku :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Zakładki możesz sobie robić, a co tam...

    OdpowiedzUsuń
  31. Wpadłam zobaczyć, jak Ci idzie rękodzieło, Anutku :)
    Osłonki na osłonki doniczkowe prześliczne. Zakładki świetne - uwielbiam zakładki, to jeden z ważniejszych wynalazków ludzkości: zakładka!!! :)
    Trzymaj się - słoneczko do nas wraca, pomoże Ci. Naświetlaj buzię na spacerach.

    OdpowiedzUsuń
  32. trza by bylo jaka kopie bezpieczenstwa zrobic... i nie przejmuj sie, ostatni wpis na moim blogu jest z 5 lutego :) a bo mi sie jakos nie chce :) spokojnie poczekam na ciag dalszy i zycze zdrowia. We wszystkich plaszczyznach.

    OdpowiedzUsuń
  33. Bedziemy tu siedziec i czekac na Ciebie, ile tylko bedziesz potrzebowala czasu :) czasami trzeba odpoczac i od bloga, sama to przerabialam. :*:* i zdrowka kochana Ci zycze :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Zbiorowo - dziękuję wszystkim. Na razie szydelkuję i zbieram się w sobie :)...

    OdpowiedzUsuń
  35. Na Twoją cześć, Anutku, chyba zacznę szydełkować albo drutować. Niniejszym jutro lub pojutrze rzucam się na najbliższą pasmanterię i kupię sprzęt i materiał. Trzymaj kciuki :) jutro niebezpieczny dzień.

    OdpowiedzUsuń
  36. No masz szczęście, że ja dopiero teraz przeczytałam tego posta... Bo jakbym Cię zaczęła szukać w okolicach Twego miasta, to pewnie bym znalazła i po raz kolejny już sprałabym na kwaśne jabłko. Przecież Ty musisz pisać, bo bez Ciebie polska blogosfera wiele by straciła...Masz talent i masz się nim dzielić, dziewczyno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale jak widzisz, wracam powoli (bo na dobre to pewnie jeszcze nie, wpis o cosiach był w sumie tak sobie zrobiony, a nierecenzję pisałam od trzech tygodni, więc sie nie liczy), czyli roku mi to jednak nie zajęło :). I nic nie wykasowalam, o :D!

      Usuń
  37. ja ja dawno tu nie zaglądałam.. wiesz ostatnio trochę zalatana była ;) Aniu ty mi się nawet nie waż klikać coś jakoś jednym czy pięcioma kliknięciami! nie nie nie!!!! ja twój blog bardzo lubię!! nie chcę byś się wyklikiwała!! jesteś w moich top 10!!! i nie wyobrażam sobie blogowiska bez matki królowej :) ja też mam zwątpienia czasem.. mam dni słabsze i myśli takie że po co mi ten blog .. no wiesz ostatnio to nie mam tych myśli.. ale to z powodu tego zamieszania z moim wyróżnieniem.. ale każdy z nas ma swoje dni, gdzie wszystko widzi się innym okiem, w innych barwach.. a potem wychodzi słońce :) uściski przesyłam i czekam na wpisy :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, wiem, ze byłąś :). Czy ja ci w ogole gratulowalam? Bo pamiętam, ze pisałam u ciebie, a potem nadciągnąl Pompon Starszy i z rozkosznym usmiechem walnął w klawiaturę, kasując wszystko, i nie pamietam, czy podjęłam potem jeszcze jedną próbe, czy wylecialo mi to z glowy. Gratuluję teraz, i rozumiem, że czujesz się, jakbys Oscara dostała :))). Rozumiem tez, że nie masz teraz slabszych myśli :D. Ale ja, coż, mam. ostatnio pomyślałam - czemu nie pamiętnik? Czemu to musi byc blog? Tak, na poczatku to musial być blog... ale już nie musi.

      Tak więc, w sumie, raczej nie mogę obiecać, że wrócę, regularnie, często, jak na blogera przystało.

      Ale nie skasuję, przynajmniej tyle :).

      Usuń
  38. Z tego wynika tylko jeden wniosek- dół wpływa na Ciebie twórczo :)
    Piekne te osłonki na doniczki. A i cosie z późniejszego posta są super! nie da się żyć bez takich cosiów. Życie innych może i jest takie samo bo nie wiedza ile cosie dają frajdy nam, którzy umieją je zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :). To prawda :))).

      Dziękuje w imieniu oslonek (jedyna wiosna, jaką mamy, niestety...).

      Usuń
  39. spaniałe hafciki
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń