czwartek, 15 marca 2012

Dlaczego warto pisać bloga ;D.

 Korzeń imbiru nieposłusznych żon.
 Matko przynieś pączki.
 Tort chromosom uśmiech teściowej
 Szkice ołówkiem babci samej.
 Drżąca pupa.
 Zboczone kwiatki na dzień kobiet.
 Pościel dla dzieci love krowe.
 Ten głupi uśmiech, który pojawia się za każdym razem.
 pl.zbiornik.com/ snutka
 Strona goryle król i królowa

Nie, Królowa Matka nie zwariowała. Nie zaczęła tez pisać bloga literackiego, na którym zamierza eksperymentować z forma, a także (jak widać na powyższym przykładzie) treścią. Wszystkie te zdania? wyrażenia? - to są słowa kluczowe, kierując się którymi niektórzy czytelnicy znajdowali jej bloga.

I to nie najbardziej Królowa Matkę zadziwiające, o, nie!

Bo, na przykład, co zrobić z takim "film o piernikach z królową posypką"? Jaki film? O jakich piernikach? Z jaką, Królowa Matka się bezradnie pyta, królową posypką, u licha?! A co jeszcze ciekawsze, jeśli wpisze się to zdanko w wyszukiwarkę, blog Królowej Matki wyskakuje na drugiej pozycji!

Albo "ile pić alkoholu żeby fajnie żyć". Całe dwie osoby odnalazły bloga Królowej Matki wpisując powyższe w gugiel, ale jak to uczyniły, Królowa Matka nie umie powiedzieć zwłaszcza, że powodowana iście naukową ciekawością też sobie wpisała i po przejrzeniu czterdziestu dziewięciu stron odpadła dochodząc do wniosku, że aż tak zawzięta, by spędzać wieczór na wyszukiwaniu własnego bloga przez wyszukiwarkę na podstawie zdumiewających słów kluczowych, nie jest. Podziwia jednak zawziętość tych dwóch osób, którym się ponad 49 stron przejrzeć chciało i optymistycznie zakłada, że doznały one zdziwienia nie uzyskując na blogu Królowej Matki to odpowiedzi na nurtujące ich pytanie. Bo jeśli znalazły, to wypadałoby ze względu na demoralizujące treści zamknąć blog dla nieletnich. Zwłaszcza, że miała ona na tym blogu także gości, którzy trafili tu jak po sznurku wpisując w gugla słowa: "czerwony nos alkohol"
oraz "rysunek dziecka którego ojciec spożywał alkohol" (nieszczęsny Pan Małżonek! Królowa Matka już wcześniej wiedziała, że jest Wielodzietną Patologią - dobitnie ilustruje tę patologię fakt, że można znaleźć bloga Królowej Matki także posługując się hasłem "mlody obmacuje matke podczas snu", - ale on żył do tej pory w przekonaniu, że jest głową zupełnie normalnej rodziny. Biedak).


"Co zrobić jak ktoś dzwoni bez przerwy" - chciały się dowiedzieć jakieś nieznajome dwie osoby, i Królowa Matka ma nadzieję, że się dowiedziały. Jednakże nie stąd. A tu je przyjaciel gugiel podstępnie skierował.



















A także "jak zrobić pompony" zapytywały trzy inne, i jakież musiało być ich zaskoczenie (a kto wie! może nawet rozczarowanie!), gdy przejrzeli być może całego bloga nie natrafiwszy nigdzie na choćby najbardziej zaowalowaną instrukcję produkcji Pomponów...










Niektóre słowa kluczowe wbiły Królową Matkę w istny stupor. "Pogrążam się w głębokiej nadziei' - napisał ktoś sprawiając, że z kolei Królowa Matka pogrążyła się w głębokiej zadumie rozważając, czy z cytowanym zdaniem jest aby wszystko w porządku? Bo może jest, a tylko jej coś zgrzyta? Albo "różowa sypialnia dziecięca" (trzy osoby weszły do niej przez to hasło! a wyszukiwarka po wpisaniu wyż.cyt. wyrzuca bloga na drugiej pozycji!), nie żeby Królowa Matka miała coś przeciwko sypialniom dziecięcym, nawet różowym, ale co one, na bogów, mają wspólnego z jej blogiem??? A już "brzydkie małe choinki" zraniły ją wręcz na wskroś, dobra, może one i małe, te jej choinki, może niepozorne, może mało stylowe, ale żeby zaraz brzydkie (tu Królowa Matka czyni przerwę na poprzeżuwanie poczucia kompletnej klęski artystycznej)? Że o "jak się pozbyć świadków Jehowy",  "dzień dobry czy jest pan żydem" (????!) nawet Królowa Matka nie wspomni (zaś "uwielbią pana wszystkie ludy ziemi" oszołomiło ją na dłuższą chwilę, choć bardzo lubi ten psalm).










O, albo takie "czemu konie majom takie bzytkie nosy" (pisownia oryginalna). Królowa Matka zdecydowanie odcina się od sugestii, jakoby kiedykolwiek twierdziła, że konie mają brzydkie nosy (czy też cokolwiek innego), wyznaje jednakże, że poczynania wyszukiwarek zaczyna obserwować z rosnącą fascynacją. Meandry ich rozumowania (czy wyszukiwarki rozumują?) przypominają jej bowiem meandry rozumowania twórców niektórych reklam, a reklamy, jak wiadomo, Królowa Matka kocha.










Trafiają się jednak i takie słowa kluczowe, na które Królowa Matka patrzy z aprobatą. O, taka "matka wół", to jest przecież precyzyjny opis macierzyństwa w wydaniu Królowej Matki, podobnie jak "teoria kuli u nogi" (Królowa Matka dostrzega tu subtelne zastosowanie przenośni). A także "matka bliżniaków leżała do góry nogami", nie ma wątpliwości, że autor(-ka) słów kluczowych czytał(-a) ten wpis!  "Z brzucha kobiety wychodza 4 male ale nozki" może odrobineczkę ogłusza, ale w sumie jest do pewnego stopnia opisem porodu, nieprawdaż?









"Przemocy w szkole mówimy nie" głoszą następne słowa, a Królowa Matka, przyklaskując im z całej duszy, jednocześnie nie może pozbyć się wrażenia, że bardzo niewiele pisała dotąd na blogu o szkole, a o przemocy jeszcze mniej. Zaś nic zgoła o przemocy w szkole, choć zdecydowanie mówi jej "nie!".









A oto plon dnia dzisiejszego:

"Bliźnieta jednojajowe innej płci" - Królowa Matka czarno widzi szanse zdania matury z biologii przez piszącą to osobę, dlatego też żywi szczerą nadzieję, że NIE PISAŁ tego maturzysta,

"Najbardziej wytatuowani top 10" - że też Królowej Matce nie wpadło do głowy uczynienie podobnego zestawienia... pewnie dlatego, że nie kojarzy żadnych wytatuowanych osób. I nie cierpi tatuaży,

"Cała prawda o królowej polskiej kanapki",
"Anioł północy podobieństwa i różnice",
"Co młodsi faceci myślą o starszych kobietach" (łaj, oł, łaj tutaj?!!),
"Uzywaj prysznic zamiast wanny konkurs plastyczny",
"Wstawanie z rana wyspany-do pokolorowania",
"Jakiego filozofa wielbicielka byla bohaterka siłaczki",
"Prawdziwy duch na cmentarzu"...

Tak, zdecydowanie, dla chwil, gdy człowiek pochyla się z zadumą nad kolejnym słowem kluczowym... dla tych chwil... naprawdę warto pisać bloga :).




















21 komentarzy:

  1. leżę i wiję się w konwulsjach.....ze śmiechu, rzecz jasna....I choć od kilku dni próbuję się nurzać w depresji, to blog Królowej skutecznie mi na to nie pozwala...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to się cieszę :). Nie dawaj się depresji, Bello, powtarzaj sobie "To tylko ta długa zima, to minie"... Ja sobie powtarzam od jakiegoś czasu...

      Usuń
  2. Konam! Muhahahaha!!! Wiedziałam, że warto :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowa Czytelniczka i od razu kona!!! Nie obciążaj mego sumienia, przeżyj i wracaj tu częściej :D.

      Usuń
  3. Warto, warto. Ten post dobrze wzmacnia przeponę. A posypka pewnie miała być lukrowa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Popłakałam się jak zwykle ze śmiechu :)
    Bolą mnie boczki i łzawią oczki :)
    Felietony te należny koniecznie wydać drukiem celem ocalenia dla potomnych!!!!
    Krysia13

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu, już widzę te lecące do mnie tłumy wydawców :DDD. Ale ciesze się, że sie Wam podoba!

      Usuń
  5. Weszłam tu pierwszy raz. Łzy w oczach ze śmiechu. Przepona przećwiczona. Idę czytać dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tradycyjnie, witam i klaniam sie nóżka w podzięce :).

      Usuń
  6. yyy no poprostu zamurowało mnie po przeczytaniu hasełz googlarki.....jest to dziwne, niewyjasnione do końca jak ona to robi...poprostu chyle czoła przed królowa matka, za to że jest tak znaną osoba w necie, a ja jestem czytaczem owego poszukiwanego z dziwnych haseł bloga:-)))))))))))))pozdrooooo ze Żnina...prosimy o wiecej i wiecej i wiecej....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, powatpiewam, czy wszystkie te osoby szukały mojego bloga. Czegos szukały, a na bloga trafialy niechcacy :). Może niektórzy zostali na dłużej :)))...

      Usuń
  7. A niby wiedziałam, a jednak to zrobiłam. Czytanie bloga Anutka w pociągu, wśród współtowarzyszy zajętych konwersacją i rzucających niepewne spojrzenia na duszącą się ze śmiechu babę pochyloną nad lapkiem (po czym następuje zasadnicze ściszenie głosu)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba było glosno poczytać ;D! Moze tez by sie uśmiechnęli :DDD.

      Usuń
  8. hahahaha ja rżę w pracy :))), co ja bym bez Ciebie zrobiła w czasie chandry?? też mam bloga na blogspocie a najczęstsze po czym mnie znajdują to "w marcu jak w garncu" ale dziś trafił mi się "wysoki wąski kosz na pranie" :))

    OdpowiedzUsuń
  9. hehhehe
    kapitalne, jak zawsze
    zdrowa dawka śmiechu z rana, na Królową zawsze liczyć można :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja całe szczęście przeczytałam ten wpis w zaciszu domowym. Moje współlokatorki nie dziwią się jak się duszę ze śmiechu nad lapkiem, co najwyżej każą sobie przeczytać.

    A tak zbaczając z tematu. Królowo! Matko! Przez Ciebie uzależniłam się od imbiru kandyzowanego. I od syropu imbirowego. Syrop do herbatki, a do tego płatki imbiru na zagrychę. Mniam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniam, rzeczywiście :). Pan Małżonek tez się uzależnił, i pomyśleć, że dotąd nie używaliśmy w kuchni świeżego imbiru...

      Usuń
  11. Witam, witam, ja już tu zostaję :) bo miło tu na polach herbacianych! :) podoba mi się poruszony temat! Ja też wielokrotnie zastanawiam się, jak te google kieruje ludzi do mnie....

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak widać, „niezbadane są wyroki guglowskie” przez które wytrzęsłam się ze śmiechu i nie mam sił wstać sprzed kompa... mam nadzieję, że ta dziwaczna kolekcja rośnie i że kiedyś znów się nią z nami podzielisz.

    OdpowiedzUsuń