czwartek, 16 lutego 2012

Reklamowo, na szybko :)

Zazwyczaj Królowej Matce dłużej się zbiera, nim popełni wpis o reklamach, zbiera się, zbiera, potem osiąga masę krytyczną i się ulewa słowotokiem. Ale dziś, Pacholę przewijając, kątem oka (tak, Królowa Matka jako wytrwała oglądaczka reklam wie, że nie posiada kąta oka oraz oznajmia, że jakby trafiła na sprzedawcę, który wyartykułowałby taki tekst na powitanie, ona na pożegnanie - nieodwołalne i na zawsze - wyartykułowałaby mu tekst, który wspominałby do emerytury. Albo i dłużej), a zatem tym kątem oka, którego nie ma, ujrzała dwie reklamy, które wbiły ją w... no, w całą gamę uczuć. Oraz imperatyw poczuła, by to opisać, a imperatywowi się nie poddać jest rzeczą niemożliwą. Więc mu się poddaje właśnie w tej chwili.

Reklama pierwsza to nowa reklama Vanisha. Dziecię wyraża zgrozę na widok przez się uczynionej plamy, Mamusia Dziecięcia koi jego wzburzenie: "Kasiu, przestań, plama to nie jest powód do zdenerwowania!", na co Przyjaciółka Mamusi z podziwem zauważa: "Ty to masz nerwy!". No iście jak postronki, co tam postronki, liny okrętowe, toć się nie odwinąć i nie lutnąć bez łeb uświnionego gówniarza to może jedynie osoba, która przeszła specjalne przeszkolenie, ma Certyfikat Dobrego Rodzica, i dodatkowo hojnie raczy się Valerinem Forte!

Przy okazji Królowa Matka dowiedziała się, że tez ma nerwy jak postronki, bo reaguje dokładnie tak jak Mamusia Dziecięcia, też sądzi, że plama nie jest powodem do nerwów i ani razu jeszcze żadnego z Potomków nie lutnęła bez łeb ani przez nic innego, i jest to dla niej miła niespodzianka przy Tłustym Czwartku, bo do tej pory, gdy miała ochotę udusić Potomki za zarzucanie jej setką pytań niby serią z cekaemu, albo wpadała w szał z powodu zabawy w Mordujące Się Potworki, albo miała ochotę runąć na łóżko i wrzeszczeć w poduszkę, bo Pompony ryczały w duecie nie wiadomo czemu, a oba Starsze czegoś chciały (ich chęci zaś najczęściej są rozbieżne i zawsze wyrażane jednocześnie), zawsze wtedy myślała, że jej nerwy są w strzępach. A tu takie zaskoczenie!

Druga reklama dotyczy antybakteryjnego mydła w płynie. "Dbasz o czystość - mówi w tle reklamy pan namiętnym barytonem. - Chcesz, by twoje dziecko myło ręce. Ale nie chcesz, by dotykało czystymi rękami pompki od mydła, na której znajdują się niebezpieczne bakterie! Dlatego nasze mydło usuwa 99,9 procent niebezpiecznych bakterii i jest w praktycznym dozowniku, który sam dozuje potrzebną ilość płynu!".

Przed oczyma duszy Królowej Matki pojawił się z nieodpartym natręctwem następujący obrazek:


i wizja znajdujących się na pompce do mydła złowrogich bakterii (całego 0,1 procenta bakterii!!!) zaczajonych, by, korzystając z chwili nieuwagi i beztroski sprawiającej, że Dziecko (!) dotknie Umytą (!!) Ręką pompki,  przeskoczyć na Dziecko i siać spustoszenie w Jego Organizmie spowodowała, że Królowa Matka ryknęła śmiechem, i była to reakcja przypuszczalnie nie przewidziana przez Reklamodawcę, ale jak najbardziej pozytywna, a zatem Reklamodawcy bardzo dziękujemy. Nie oznacza to wszakże, że Królowa Matka runie do sklepu celem dokonania zakupu tak kusząco reklamowanego towaru, bo to, co myśli o wyjaławianiu wnętrz, odzieży i ludzkiej skóry przy pomocy antybakteryjnych mydeł, środków piorących i czyszczących nie pasuje do konwencji tej notki.

Ponadto, dla wszystkich, zimie wbrew!


Ciasteczka upieczone według przepisu na paluszki wiedźmy. Też się nie mieszczą w konwencji tej notki, ale mieszczą się jak najbardziej w konwencji dnia dzisiejszego :), a na sporządzenie osobnego, bardziej tematycznie tłustoczwartkowego wpisu Królowa Matka może nie mieć czasu (a jak wyląduje we więźniu to kto wie, czy i okazji, a że w końcu wyląduje robi się więcej niż pewne zważywszy, że nawet jej Silne Jak Liny Okrętowe nerwy mogą nie znieść zabawy, która wymyśliły i uskuteczniają Potomki Starsze za nic mając drzemkę Potomków Młodszych...).

23 komentarze:

  1. Cóż, chyba nie będę oryginalna i jak zawsze napiszę, że wymiękam przy Twojej twórczości :)
    Co do reklam, nic dodać, nic ująć... Ja, jeśli już uda mi się włączyć inny kanał niż bajki z premedytacją je omijam...

    PS Zrobiłam babeczki. I nie zepsułam ;p
    Zniknęły w tempie błyskawicznym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To "Ha!" dotyczylo babeczek oczywiście, a nie tego, że wymiękasz :DDD.

      Usuń
  2. :D Tak, też jestem z siebie dumna przy tej reklamie proszku :D a bakterie są wszędzie złooooooo!!! czai się na nasze dzieci ;) Już czas jakiś temu pluskając swą łazienkę, pchnęłam uwagę ku memu mężu - " a widziałeś jaki oni zawsze mają syf w łazience kiedy trzeba użyć tych wszystkich żrących specyfików? Czy tylko u nas ona jest taka... czysta?? Może rzucając się do srzątania raz w tygodniu jestem przewrażliwioną Antheą?? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jest urzekające, ta zgnębiona pani domu, w której domu mozna bezpiecznie jeść z podlogi (no, u mnie nie mozna, to pewne, a przynajmniej sie nie powinno ;)), ale jej zlew taki jak w męskim akademiku po roku uzytkowania bez ani jednego czyszczenia :)))).

      Usuń
  3. Mam bardzo podobne przemyślenia do Królowej Matki, ilekroć trafię na reklamę z "kątem oka". Nie wiem, co twórcy tego spotu chcieli osiągnąć, w każdym razie po czymś takim - nawet gdybym była zainteresowana zrobieniem sobie okularów w VS [a nie jestem, bo raz się skusiłam i były to najbardziej tandetne bryle w moim życiu] - to zaczęłabym omijać ich salony szerokim łukiem.

    Smocza reakcja na spot z mydłem: "Że hę???". Dla mnie to klasyczny przykład zabiegu marketingowego, mającego na celu wytworzyć potrzebę, by następnie sprzedać produkt, który ją zaspokoi. No chyba nikt normalny nie wpada w panikę na myśl o tym, ile śmiercionośnych zarazków znajduje się na pompce od mydła w płynie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalny nie, ale tych nie calkiem normalnych jest zupełnie spora ilość... zwlaszcza młode mamy bywają przewrazliwione, i wtedy, faktycznie, łatwo im wmówić, że coś jest niezbedne dla bezpieczenstwa dziecka.
      Reklama z kątem oka - strzał w stopę, prawda?

      Usuń
  4. A ja tej reklamy o bakteriach nie widzialam... :-/ Ja tak sie czasem zastanawiam czy to co prezentuja niektore reklamy ma zachecic potencjalnego nabywce do zakupu, czy raczej wybic mu z lepetyny kielkujacy pomysl zakupu tego czegos. I coraz czesciej dochodze do wniosku, ze jednak to drugie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele zatem przed tobą wrazeń! Ja tez widziałam reklame tylko raz, to pewnie nowość, chcąc nie chcąc zobaczysz...
      Podobno reklamy sa tylko po to, by potencjalny klient zapamiętal nzwę. Jak bedzie w sklepie to nie skojarzy, że zakrwawione zeby w umywalce to jest ten czy inny produkt, tylko mu nazwa zabrzmi znajomo i kupi. No, na mnie nawet to nie działa...

      Usuń
  5. Chwila, to oni sugeruja, ze wszystkie dzieci maja nerwice natrectw i myja CZYSTE rece? I jak sprawiaja, ze one sa czyste, skoro w celu umycia trzeba dotknac tej skazonej pompki od mydla w plynie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NO ŻEBY SE PŁYNU DOLAĆ PRZECIE!!!! Bo ja zastosujesz ino raz, to jednak te 0,1 procent bakterii zostanie, a na to pozwolic nie można.
      A w ogóle czemu ty mnie pytasz, ty ich pytaj :)!

      Usuń
    2. wybacz, nie mam kontaktu z polska TV i ich reklamami, nie wpadlam na to, ze normalny czlowiek w ich swiecie myje rece dwa razy. Ich pytac nie bede, kaza mi przeslac wyniki badan bakteriologicznych zanim odpisza...

      Usuń
  6. Królowo Matko, jesteś niezawodna. Właśnie od paru dni - choć nie zaglądałam na bloga- chodziło za mną natrętnie, że muszę się upomnieć o posta w sprawie rzeczonej reklamy o pompce z bakteriami. No po prostu nie mogłam sobie wyobrazić, że przepuścisz temu troglodycie baranowi, co to wymyślił (i co na pewno, ale to na pewno nigdy nie miał dzieci i - dla dobra ludzkości - oby nigdy nie miał). No i proszę, zaglądam na herbaciane pola batumi i jest!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natychmiast napisalam, jak zobaczyłam dzieuo, faktycznie nie sposób było przejść obojętnie... Ale może czytaja mojego bloga i się przejęli, bo od tamtej chwili - ani razu nie trafiłam ;D!

      Usuń
  7. Dokładnie te same dwie reklamy mnie ostatnio rozwalały;) nie wiedziałam, że jak dziecko się ubrudzi to przeciętna matka leje i patrzy czy równo puchnie, i że po umyciu rąk ktoś maca pompkę do mydła;) Swoją drogą dzisiaj z rana nawiedziłam przelotem mój ulubiony hipermarket celem nabycia pasty do zębów i przeszłam przez cały dział... widziałam ile mydełko kosztuje;) chyba wolę czasem umyć pompkę... z resztą całe życie dotykamy tych mega brudnych pompek i o dziwo żyjemy (nie zostałam też jakimś cudem skopana na śmierć przez mamusie jak się ubrudziłam;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to jest w ogole cud, że żyjemy, chociaż mamusie nam nie przylepiały pasterków chłodzących na czoła, nie karmiły Gerberem, nie owijały w Pampersy, nie lały na prawo i lewo Domestosem, nie myły naczyń w Fairy... jakim cudem, ja się pytam, my w ogóle żyjemy ;D?!

      Usuń
    2. Podobno najwiecej bakterii jest na klawiaturach (komputera, telefonu, bankomatu, domofonu) - swiadoma tego, zaoszczedze na mydelku :)

      Usuń
    3. Szalona w swej odwadze ;D!!!

      Usuń
    4. A może my byłyśmy zaniedbywanymi dziećmi?! Nie dość, że bez pompki na czujnik to jeszcze żrące podwieczorek w piaskownicy czy innym strasznym miejscu! w ogóle wychodzące z domu! Nie mam pojęcia jak to się stało, że żyjemy.... należy nam się chyba jakaś nagroda czy co?

      A ja jeszcze 2 razy dziennie podróżuję autobusami komunikacji miejskiej;) czasem zapach niechybnie świadczy o stanie czystości pojazdu:)) nie wiem jak wypadła by opcja z nietrzymaniem rurek w celu uniknięcia bakterii;) a no i pracuje na szpitalnej izbie przyjęć (gdzie dziś - jak mi się zdaje - byłam największym źródłem bakterii z wielkim czerwonym nochalem;)) w ogóle pracuję i przebywam wśród dziesiątek ludzi, a chcą mi wmówić, że umrę od brudnej pompki:D musiała bym wybić rodzinę bo to chyba oni te bakterie tam zostawiają;) przecież po zakupie pompki zostanie mi jeszcze brudny zawór umywalki, wanny, spłuczka.... klamki... Czy ktoś po każdym wejściu do domu wyciera klamkę? np tą zewnętrzną;D? a jeszcze klamki w oknach, podłokietniki na fotelach, stół... nie ma to jak sobie czymś czas zająć:D

      Usuń
  8. Aaa, widziałam wczoraj tę reklamę, aaa! Dzięki notce byłam już przygotowana na to, co zobaczę - ale i tak poczułam zawroty głowy, jak przy spadaniu w otchłań głupoty...
    Moim zdaniem, ta pompka pompuje przede wszystkim lęk przed światem, doprawiony nerwicą natręctw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to nie sposób byc przygotowanym...

      Usuń
    2. Bajdełej, co z zakręcaniem brudnego, brudnego kranu tymi pracowicie wysterylizowanymi łapkami? A może też powinien byc na fotokomórkę?

      Usuń
    3. No pewnie! I już mamy wykreowaną kolejna potrzebę :). I drzwi na fotokomorkę, żeby klamek nie dotykać (trzecia potrzeba!). ZWŁASZCZA (choc nie tylko, nie tylko!) do lazienki :D.

      Usuń